Porębski Filip, „Zosia i Maks”

Odkąd na świecie pojawiła się moja Zosia, zwlekam do domu różnego rodzaju publikacje dla dzieci, których bohaterka nosi to wdzięczne imię. Z różnym skutkiem, jednak najczęściej udaje mi się zdobyć całkiem sympatyczne książki, które w przyszłości mogą przypaść do gustu mojej córze. Podobnie było z „Zosią i Maksem”. Czy może być coś gorszego w wieku lat kilku od wysłuchiwania zapewnień, że jakaś dziewczynka się z tobą ożeni? Zwłaszcza jeśli jest…