Dumas Aleksander, „Hrabia Monte Christo. Tom 2”

Jakiś czas temu stworzyłam swoją prywatną listę książek, które miały wpływ na moje życie. Książek, do których będę wracać, nie bacząc na to, że pamiętam fabułę i pozornie nic mnie już w nich nie zaskoczy. Dziś okazuje się, że muszę tę listę zaktualizować. Bo jeśli pierwszy tom „Hrabiego Monte Christo” jest genialny, to na część drugą brakuje już określenia. Jeśli można mówić o książkach kompletnych, idealnych, to są to właśnie…

Dołęga-Mostowicz Tadeusz, „Profesor Wilczur”

Potrzebowałam odpoczynku od nadsyłanych przez Wydawnictwa nowości. Przyszedł taki czas, że to, co nowe na rynku musiało poczekać, ustąpić pierwszeństwa czemuś, co uwielbione zostało już dawno. Nagle zapragnęłam wrócić do klasyki i gdy wiedziona tą myślą spojrzałam na półkę z książkami, od razu wiedziałam, że będzie to Tadeusz Dołęga-Mostowicz. Po rewelacyjnym „Znachorze” nadeszła pora na jego kontynuację – „Profesora Wilczura”. I chociaż z kontynuacjami często bywa tak, że rozczarowują ze…

Dumas Aleksander, „Hrabia Monte Christo. Cz.1”

Kiedyś myślałam, że książki idealne nie istnieją. Bardzo dobre – owszem, ale nie idealne. Mimo wciągającej fabuły, charyzmy bohaterów i permanentnego napięcia, zawsze znajdowałam jakąś – choćby delikatną – rysę w utworze. Mądrzejsza o lata wypełnione czytaniem książek lepszych i gorszych czasem już tego nie dostrzegam. Może przestałam szukać, a może spotykam na swojej drodze książki, którym po prostu nic nie mogę zarzucić. W przypadku „Hrabiego Monte Christo” zdecydowanie stawiam…

Collins Wilkie, „Armadale”

Istnieją książki, które zawierają wszystkie elementy sprawiające, że całe rzesze Czytelników znajdują w ich lekturze przyjemność. To takie niby detale, bez których jednak fabuła wydaje się niepełna. Taką książką jest nowość na polskim rynku – „Armadale” Wilkie Collinsa. Te istotne szczegóły, czyniące książkę prawdziwie pasjonującą, to na przykład nieoczywista tajemnica, której skutki trudno przewidzieć. To namiętności targające ludźmi, sprawiające, że nie sposób postrzegać ich tylko w czarno-białych barwach. Jeśli dodamy…

Chmielewska Joanna Maria, „Poduszka w różowe słonie”

Jest coś takiego w powieściach Joanny M. Chmielewskiej, co zdecydowanie do mnie przemawia. Może to magia miejsca, jakim jest Piwnica Pod Liliowym Kapeluszem, może magia bohaterów. Najpewniej mieszanka obu. W każdym razie cieszę się, gdy w kolejnych opowieściach spotykam osoby, które wcześniej znałam tylko „z widzenia”, z ról drugoplanowych. To trochę tak, jakby autorka nadbudowywała kolejne historie wokół punktu centralnego, jakim jest przytulna kawiarnia z gronem stałych bywalców. I trzeba…

Chmielewska Joanna Maria, „Sukienka z mgieł”

Moja przygoda z Joanną M. Chmielewską zaczęła się dość nietypowo, bo od lektury jej autobiografii, która skądinąd przypadła mi do gustu. Ale „Sukienka z mgieł” to zupełnie inna bajka. „Sukienka z mgieł” to książka, jakiej potrzebowałam, pokazująca, że dobro jest na świecie i mimo przeciwności ma się dobrze – dzięki ludziom takim, jak główna bohaterka powieści. Weronika dużo w swoim stosunkowo jeszcze krótkim życiu przeszła. Jako dziecko wiecznie zabieganych rodziców…

Wharton Edith, „Jak każe obyczaj”

Mówi się, że są osoby, którym jeśli dasz palec, to wezmą całą rękę, nawet wbrew woli jej posiadacza. Ale są też tacy, dla których i kończyn braknie – bo chcą, bo im się należy, choć nie zawsze wiadomo tak naprawdę za co. Taka właśnie jest Undine Spragg, główna bohaterka niniejszej książki – kobieta gnająca za wciąż nowymi ambicjami (fanaberiami?), coraz bardziej kosztownymi, zawsze wiążącymi się z ryzykiem, które zazwyczaj ponoszą…

Ostrowski Eryk, „Charlotte Brontë i jej siostry śpiące”

Kolejna książka z tych, które trafiły w moje ręce przypadkiem, ale był to przypadek szczęśliwy. Zresztą, od dawna zastanawiałam się nad poszerzeniem moich zbiorów o tę pozycję. Bałam się jednak demitologizacji, nie chciałam analizy, wystarczała mi wiara. Już raz sparzyłam się przecież na biografii Andersena, na wkroczeniu z rozumowaniem dorosłych w świat magicznych opowieści. Jako że „Wichrowe wzgórza” należą do moich ulubionych lektur, a Heathcliff – pomimo rumieńca wstępującego na…

Dostojewski Fiodor, „Idiota”

Do „Idioty” Dostojewskiego wróciłam po latach, ciekawa zmian, jakie zaszły w moim odbiorze postaci. Inaczej bowiem czytasz jako nastolatka, a inaczej patrzysz na wszystko dziesięć lat później, może więcej rozumiesz. Ale istnieją książki, których odbiór się nie zmienia, za każdym razem zachwycą lub znudzą Czytelnika, pomimo nabytego przez lata bagażu doświadczeń. Do tych pierwszych należy niemal cała twórczość Dostojewskiego, dla mnie – z „Idiotą” na czele. Lew Myszkin pozostaje tym…

Collins Wilkie, „Córki niczyje”

Kiedy przychodzi do ciebie książka o takich gabarytach, reagujesz: wow! Ale w chwilę potem pojawia się kolejna myśl – oby była ciekawa… Bo niespecjalnie uśmiecha ci się czytanie prawie ośmiuset stron, jeśli nie porwałaby cię historia zapisana na tych kartach. W tym przypadku myśl taka okazała się bezpodstawna. Nadesłanego „kolosa” przeczytałam w trzy dni. Tak dzieje się w przypadku książek, które zawładnęły twoim poczuciem czasu. Zupełnie jakby zwłoka miała zmienić koleje…