Paige Laurelin, „Ostatni pocałunek”

Po lekturze pierwszej części cyklu Laurelin Paige pisałam między innymi o tym, że opisy scen miłosnych były dla mnie – pod każdym względem duszki romantycznej – zbyt dosłowne, odważne i bynajmniej nie znajdowałam w nich upodobania. Spodziewałam się, że tom drugi także będzie w takie sceny obfitował, a jednak zdecydowałam się po niego sięgnąć. Dlaczego? Bo zakończenie „Pierwszego dotyku” było tak zaskakujące, że musiałam poznać ciąg dalszy. „Ostatni pocałunek” to…

Szczęsna Anna, „Myśl do przytulania”

Anna Szczęsna wiedziała, jak do mnie dotrzeć już od pierwszych stron książki. Bo czy można sobie wyobrazić lepszą bohaterkę niż dziewczyna pracująca w bibliotece? Z pasji, nie dla pieniędzy, rzecz jasna 😉 Już w tamtej chwili wiedziałam, że ja i „Myśl do przytulania” to dobre połączenie, w którym choć sama lektura skończy się szybko, to w pamięci zostanie na dłużej. Hania skończyła trzydziestkę, czyli wiek, w którym zwykle dokonujemy swego…

Hashimi Nadia, „Dom bez okien”

Nadia Hashimi kontynuuje temat, z którym spotkałam się już w poprzedniej jej książce – sytuację afgańskich kobiet we współczesnym świecie. I choć wydawać by się mogło, że „męczenie” po raz kolejny tej samej tematyki niekoniecznie jest dobrym pomysłem, to w tym konkretnym przypadku wygląda to zupełnie inaczej. Bo Afganistan i życie Afganek to temat rzeka, który trudno zamknąć w jednej książce, zamknąć w ogóle w słowach. Co więcej, „Dom bez…

Meissner Susan, „Dziewczyna z nagietkowym szalem”

Pamiętam książkę, która kilka lat temu zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że przez długi czas nie mogłam pozbyć się jej z pamięci. Kiedy sięgałam po coś innego i tak w końcu moje myśli wędrowały do historii opisanej w jednej z książek dotyczących wydarzeń 11 września 2001 roku. Czytając „Dziewczynę z nagietkowym szalem” miałam deja vu. Te same emocje, a podejrzewam, że i pamięć nieraz się o nią jeszcze upomni.…

Yanique Tiphanie, „Kraina miłości i zatracenia”

Realizm magiczny to taki dziwy twór, który jednocześnie fascynuje i oburza, zachwyca i bulwersuje. A przynajmniej dla mnie realizm magiczny w wydaniu Marqueza taki właśnie jest. Chwytliwy tytuł, wdzięczna okładka i porównanie do Maqueza sprawiły, że zapragnęłam przeczytać książkę Tiphanie Yanique. Jak już kiedyś pisałam, co jakiś czas odczuwam masochistyczną potrzebę sponiewierania się Marquezem lub – jak w tym przypadku – czymś maquezopodobnym. „Kraina miłości i zatracenia” to opowieść o…

Prowse Amanda, „Córka doskonała”

To moje pierwsze spotkanie z Amandą Prowse. Spotkanie tym bardziej niezwykłe, że za kilka miesięcy zostanę mamą malutkiej dziewczynki i jak każda mama myślę o tym, że moja córka będzie…doskonała. W samym stwierdzeniu nie ma nic złego, ale jak pokazuje autorka, nie trudno o nieszczęście, gdy tym myślą towarzyszą plany na życie swojego dziecka. Jacks jest trzydziestosześcioletnią mamą dwójki dorastających pociech, żoną mężczyzny patrzącego w nią jak w obrazek, opiekunką…

Van Eijkelenborg Dominika, „Kiedy będziemy deszczem”

Nowa książka Dominiki van Eijkelenborg to połączenie opowieści o zderzeniu wyobrażeń dotyczących małżeństwa i macierzyństwa z rzeczywistością, wzruszającej i nieprawdopodobnej historii miłosnej, pogoni za młodzieńczymi marzeniami oraz wątku kryminalnego. Innymi słowy – ta książka ma w sobie wszelkie zadatki na to, by zachwycić Czytelnika i na długo zapaść w pamięć. Inga, młoda Polka spędzająca wakacje w Holandii, poznaje Marka, zauroczonego nią od pierwszej chwili. Ich znajomość, pomimo dzielącej młodych odległości,…

Rice Luanne, „Cytrynowy sad”

Często sięgam ostatnio po biografie sportowe i klasykę, do której wracam po latach, mniej natomiast w moim czytelniczym menu obyczajówek, choć to właśnie bez nich nie wyobrażałam sobie kiedyś życia. Dobrze było wrócić do tego ważnego dla mnie rodzaju literatury, przed „dobrze” dodałabym jeszcze „bardzo”, jako że wróciłam do niego przy okazji tej właśnie książki. Trudno wyobrazić sobie większy ból niż ten, który staje się kogoś udziałem po stracie najbliższej…

Azevedo Francisco, „Ryżowy podarunek”

Złotych myśli o prezentach jest sporo – a to, że darowanej zwierzynie nie zagląda się w zęby, że najbardziej cieszą przed otwarciem lub często najlepszy podarek znajduje się w najmniejszym pudełku. Do książki Francisco Azevedo najbardziej pasuje jednak inna prawda stara jak świat – nie wszystko złoto, co się świeci – i jej kontynuacja – nie każde złoto musi lśnić. Czasem może być nim kilka kilogramów pozornie zwyczajnego ryżu. Antonio…

Holmes Steena, „Dziecko wspomnień”

Lubię książki z happy endem, nigdy tego nie ukrywałam.  W sumie nie mogło być inaczej, skoro bohaterom nadaję w myślach znajome twarze. Z happy endem jest łatwiej – niby przeżywasz ten moment grozy, gdy wszystko zdaje się przeczyć mającemu nastąpić szczęśliwemu zakończeniu, gdy każda myśl i każdy czyn bohaterów zmierzają w złym kierunku, ale mimo wszystko spodziewasz się, że na końcu wszystko będzie dobrze. Tak jest zazwyczaj. I powtórzę –…