Golachowski Mikołaj, „Pupy, ogonki i kuperki”

Jeśli jesteś rodzicem przedszkolaka, być może już przechodziłeś fascynację twojego dziecka własną i cudzą sferą intymną, podczas której w jego słowniku dominują słowa pokroju „pupa” i „kupa”. I choć bywa to czasem kłopotliwe i pojawia się w najmniej spodziewanych (odpowiednich) momentach, jest całkowicie naturalne. Jeśli zabronisz tego dzieciom, będą szeptać pokątnie, ciesząc się z posiadanych „tajemnic”. Zamiast więc porywać się na walkę z wiatrakami (tudzież dziecięcą naturą), proponuję tę fascynację…

Brzozowski Tytus, „Miastonauci”

Ostatnio modne są książki, które mówią obrazem. Jest to zaleta zwłaszcza, gdy chodzi o literaturę przeznaczoną dla dzieci, dla których piękny, kolorowy i sugestywny obrazek jest wart więcej niż tysiące słów. Jeśli zatem niektóre książki obrazem mówią, to ta nim wręcz krzyczy, w pozytywnym znaczeniu. „Miastonauci” to publikacja złożona z obrazów najpiękniejszych polskich miast, przede wszystkim ich architektury. Od razu rzuca się w oczy, że autorem musi być artysta –…

Chotomska Wanda, „Smok ze smoczej jamy”

Nasze pokolenie, jak też kilka przed nami, wychowywało się na baśniach i legendach. Pewnie każdy z nas miał jakąś swoją ulubioną opowieść. I zakładam, postuluję, błagam, żebyśmy tego samego chcieli dla naszych dzieci – mimo wszechobecnych nowoczesnych nośników wrażeń, nie zapominajmy o tym, który służył nam od lat, o książkach. Niech obraz dociera do dzieci także w postaci książkowych ilustracji, a dźwięk jako głos rodziców i nauczycieli, którzy dzieciom czytają.…

Ramadier & Bourgeau, „Zaśnij ze mną”

Istnieją takie książki, które potrafią obejść się niemal bez słów, a mimo to spełniają swoją funkcję lepiej niż przeładowane treściami publikacje. Taka właśnie jest książka dla najmłodszych „Zaśnij ze mną”. Niespełna 50 wyrazów wystarczy, by dziecko ją pokochało i nie wyobrażało sobie bez niej rytuału zasypiania. W czym tkwi jej fenomen? Właśnie w prostocie. Dziecko razem z nią utrwala sekwencję czynności wykonywanych przed zaśnięciem, a jego zadaniem jest…uśpić książeczkę. Musi…

Tullet Herve, „Och! Książka pełna dźwięków”

Jako przyszła mama, osoba na co dzień pracująca z dziećmi i wreszcie jako ktoś, kto lata temu pokochał świat książek miłością romantyczną i młodzieńczą, uważam, że najlepsze książki dla młodych Czytelników to te, które dając radość, poprzez zabawę także kształcą. Dzieje się to niepostrzeżenie, bez nudnych regułek i szaro-burych stron jak to miało miejsce kiedyś. Literatura dziecięca oferuje obecnie mnóstwo pozycji, także dla najmłodszych, które poza przyjemnością z czytania, pełnią…