Brontë Charlotte, „Villette”

Szczęśliwie są w świecie literatury takie nazwiska, których Czytelnik jest pewien. Nieważne, po którą z książek tego ulubionego autora sięgnie, ma pewność, że się nie zawiedzie, że nawet jeśli dany utwór nie zachwyci aż tak jak poprzednie, to nadal będzie trzymał odpowiednio wysoki poziom. Dla mnie takim nazwiskiem jest Brontë. Nieistotne czy talentem pisarskim obdarzone były wszystkie siostry, czy też pisali jedynie Charlotte i jej brat. Napis Brontë na okładce…

Waszniewska Helena, „Nigdy nie poddam się! Udomowiona”

Idealne życie rodzinne – kto z nas o nim nie marzy? Gdyby jednak przyszło nam zdefiniować, czym ono tak naprawdę jest, odpowiedzi mogłyby być skrajnie różne. Dla jednych będzie to posiadanie gromadki hałaśliwych, acz uroczych maluchów, innym do szczęścia wystarczy zabezpieczenie materialne i stabilna sytuacja zawodowa. Jedni będą wciąż od życia chcieć więcej i więcej, inni skupią się na małych radościach, jakie ich w życiu spotykają i które po zsumowaniu…

Szczęsna Anna, „Myśl do przytulania”

Anna Szczęsna wiedziała, jak do mnie dotrzeć już od pierwszych stron książki. Bo czy można sobie wyobrazić lepszą bohaterkę niż dziewczyna pracująca w bibliotece? Z pasji, nie dla pieniędzy, rzecz jasna 😉 Już w tamtej chwili wiedziałam, że ja i „Myśl do przytulania” to dobre połączenie, w którym choć sama lektura skończy się szybko, to w pamięci zostanie na dłużej. Hania skończyła trzydziestkę, czyli wiek, w którym zwykle dokonujemy swego…

Collins Wilkie, „Tajemnica Mirtowego Pokoju”

Uwielbiam książki, które zaczynają się jakąś niebanalną, trudną do odgadnięcia tajemnicą. Niełatwo zastąpić czymś ten dreszczyk emocji towarzyszący lekturze, kiedy autor stopniowo, krok po kroku, przekazuje Czytelnikowi kolejne elementy łamigłówki, zbyt małe jednak, by ułożyły się one w całość. Błądzę ścieżkami wytyczonymi przez twórcę, co czasem – przyznaję – jest frustrujące, ale w głębi duszy jestem mu za to wdzięczna. Bo im dłużej będzie mnie trzymał w bezpiecznej odległości od…

„Zapiski dziadka. Wspomnienia dla moich wnuków”

Kiedy sięgam pamięcią do własnego dzieciństwa, mam przed oczami historie, które opowiadała mi babcia. Nie takie wymyślone – o księżniczkach i rycerzach, chociaż ich też nie brakowało. Mam na myśli opowieści z życia wzięte, których babcia sama doświadczyła. Uwielbiałam słuchać o tym, jak wyglądała jej młodość, co lubiła jako dziecko, w jaki sposób poznała dziadka i jakim dzieckiem była moja mama. Myślę, że każdy z nas choć raz w życiu…

„Pierwsza książka o mnie. Dziewczynka”

Mój brzuch przybrał już takie rozmiary, że nawet tata dzwoniąc do mnie, wita się słowami „cześć, największy ssaku świata”. Niechybnie oznacza to, że czas, kiedy na świecie pojawi się Zosia, zbliża się wielkimi krokami. Wyprawianie córy na świat już na ukończeniu, portfele chwilowo mogą odetchnąć, ogólnie czas to dobry na radość oczekiwania i dopinanie wszystkiego na ostatni guzik. I jako że osoba ze mnie sentymentalna, momentami do przesady, nasz dom…

Todorović Antonina, „Duszan”

Takich opowieści brakuje mi na rynku książek przeznaczonych dla młodszych Czytelników. Historii, w których tragedii nie stanowi to, że dzieci wróciły brudne z podwórka lub oddaliły się od rodziców dalej niż ich pole widzenia. Autorka przenosi nas w czasy, gdy największą moc w zabawie miały nie wynalazki technologii, ale dziecięca wyobraźnia. Ale tę moc, często nieuświadomioną, trzeba w sobie odkryć. Duszan i Janko mają spędzić wakacje u babci na wsi,…

McDonnel Patrick, „TEK. Nowoczesny jaskiniowiec”

Uzależnienie od Internetu to w dzisiejszych czasach problem powszechny. Co więcej, nie dotyczy on jedynie osób dorosłych, coraz częściej dopada dzieci, nawet te najmłodsze, dla których o wiele lepszym rozwiązaniem byłaby zabawa na świeżym powietrzu. Niestety często sprawy nie ułatwiają sami rodzice, którzy w natłoku zajęć i obowiązków wybierają puszczenie dzieciom bajki w TV lub na komputerze zamiast chociażby wspólnego czytania książki. Szybsze, prostsze i nie wymaga zaangażowania ze strony…

Dumas Aleksander, „Trzej muszkieterowie”

Kiedy teraz o tym myślę, wciąż nie dowierzam, że ta książka tak długo omijała moje ręce. Co więcej, muszę wyznać, że w swej naiwności sądziłam, że jest to raczej propozycja dla dzieci starszych, ewentualnie młodzieży. To wszystkim znane „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” jawiło mi się jako zgrabny cytat z powieści przeznaczonej raczej tylko dla młodych Czytelników. Biję się w piersi, wstydząc przy tym niezmiernie. Bo „Trzej muszkieterowie” to…

Panfil Łukasz, „Sportowy Wojownik”

Kiedyś trudno było sobie wyobrazić dzieciaki spędzające czas w domu. Wystarczyło za to wyjść na dwór, do lasu lub na boisko i można było mieć pewność, że właśnie tam spotka się grono znajomych, chociaż nikt wcześniej się nie umawiał. Kiedyś spędzaliśmy czas na powietrzu, a aktywność fizyczna była po prostu wpisana w naturę dzieci i ich potrzebę ruchu. Dzisiaj sport wciąż jest popularny, niestety w swojej biernej wersji – wszędzie…