Montefiore Santa, „Smak szczęścia”

Źle mi z tym, że to piszę. Trochę nawet pretensji do siebie samej mam. Może zbyt wiele oczekiwałam, może dałam się zwieść złudzeniu, że jeśli jedna książka danego autora mnie zachwyciła, to z kolejnymi będzie podobnie. Cóż, w tym przypadku nie było… Pisałam już o jednym utworze tej Pani – „Jaskółka i koliber” to była dla mnie książka, od której nie mogłam się oderwać, którą mogłam czytać do późnej nocy,…