Montefiore Santa, „Smak szczęścia”

Źle mi z tym, że to piszę. Trochę nawet pretensji do siebie samej mam. Może zbyt wiele oczekiwałam, może dałam się zwieść złudzeniu, że jeśli jedna książka danego autora mnie zachwyciła, to z kolejnymi będzie podobnie. Cóż, w tym przypadku nie było… Pisałam już o jednym utworze tej Pani – „Jaskółka i koliber” to była dla mnie książka, od której nie mogłam się oderwać, którą mogłam czytać do późnej nocy,…

Montefiore Santa, „Jaskółka i koliber”

Uwielbiam tę książkę. Napsuła mi tyle nerwów, podważyła pewność, ze dobry ze mnie człowiek (oj, jakże złorzeczyłam niektórym bohaterom!), a jednak nie wyobrażam sobie, by zabrakło jej w zbiorach mojej przyszłej biblioteczki. Sama się temu dziwię, co kilkanaście stron obiecywałam sobie bowiem, że nie dam się zwieść własnej wyobraźni przy ocenie tej książki. A jednak – Rita i George, ten wyimginowany, tworzyli dla mnie parę idealną, a ja głupia cały…