Niżyński Janusz, „Heloiza i jej warszawski Abelard”

Mogę chyba zaryzykować stwierdzenie, że z Januszem Niżyńskim znamy się jak przysłowiowe łyse konie, choć nigdy nie widzieliśmy się na oczy. Tak jakoś jednak zawsze wychodziło, że prędzej czy później książki tego autora trafiały w moje ręce i zrecenzowałam już sporą część jego twórczości. Tym razem padło na publikację o wdzięcznym, acz mogącym wprowadzić w błąd tytule „Heloiza i jej warszawski Abelard”. Nie musiałam się przecież w trakcie lektury cofać…