Paige Laurelin, „Pierwszy dotyk”

Czasem spotyka się w swoim życiu takie książki, przy których trzeba się dłużej zastanowić, zanim wyrazi się swoją opinię. I dobrze, że robi się to już na koniec, po skończonej lekturze, bo w trakcie czytania mogłaby ona być różna, a w zasadzie mogłoby ich być po prostu kilka. Tak właśnie się czułam, czytając „Pierwszy dotyk” Laurelin Paige. Miewałam momenty, kiedy myślałam, że ten rodzaj literatury nie jest dla mnie, by…