Sanmartin Fenollera Natalia, „Przebudzenie señority Prim”

To zdarza się rzadko, niezmiernie rzadko, ale jednak jest możliwe. Czasem dostajesz w swoje ręce książkę, w której jest wszystko, czego potrzebujesz do szczęścia. Tak było w tym przypadku. Ale czy można się dziwić, skoro miejsce akcji to „kwitnąca kolonia uciekinierów od nowoczesnego świata, którzy przybyli tu w poszukiwaniu prostego, wiejskiego życia”? Tu musiało być idealnie. I było. Prudencia Prim dostaje posadę bibliotekarki (pierwszy plus!) w domu mężczyzny wykształconego, elokwentnego…