Hoffmann E.T.A., „Dziadek do orzechów”

O wielu książkach dla dzieci mówi się, że są magiczne. Często jest to związane po prostu z pierwiastkiem magii występującym w nich. Ale jest jeszcze jeden rodzaj publikacji dla najmłodszych, które nazywamy magicznymi i ten właśnie cenię sobie najbardziej. Słowo magiczny możemy tu zastąpić innymi, także oddającymi wyjątkowy nastrój chwili, w której po nie sięgamy. Te słowa to: niezwykłe, genialne, po prostu wybitne. Większość z Was pewnie czytała już „Dziadka…

Matraś Agata, „Mały, Duży i…”

Jeśli czasem zaglądacie na bloga Zaczytanej, znacie już z pewnością niewielkoformatowe komiksy z sympatycznymi, zwierzęcymi bohaterami. Dziś recenzja kolejnych dwóch – o Małym, Dużym i ich przygodach. „Mały, Duży i chmura” to opowieść o tym, jak czasem rzeczy nieistotne potrafią popsuć humor, jeśli zanadto się na nich skupimy. Zajęci czymś innym nawet byśmy ich nie dostrzegli, ale gdy w oczy zagląda nuda, z równowagi jest nas w stanie wyprowadzić najmniejszy…

Bonilla Rocio, „Jakiego koloru są buziaki?”

Nie znam chyba nikogo, kto nie lubiłby buziaków. Są niemal magiczne i tak uniwersalne, że można nimi wyrazić całą paletę uczuć – przyjaźń, przywiązanie, współczucie, pocieszenie, troskę i to najważniejsze – miłość. Buziaki dają sobie mąż i żona, rodzice dzieciom, rodzina i przyjaciele na powitanie. Buziaki są wszędzie! Bo to najpiękniejszy prezent, jaki może ofiarować człowiek drugiemu człowiekowi. Czy zastanawialiście się kiedyś, jakiego koloru są buziaki? Mnie jakoś nie wpadło…

Narloch Jakub, „Wierszyki dla dzieci”

Rynek wydawniczy jest pełen mniej lub bardziej wartościowych publikacji dla dzieci. I jak to już bywa, kiedy mamy do czynienia z kłopotem bogactwa – czasem ciężko odróżnić jedne od drugich. Osobiście przy ocenie i wyborze literatury dziecięcej kieruję się dwoma kryteriami – treść ma być ciekawa i adekwatna do wieku Czytelników, a ilustracje przyciągające wzrok i najlepiej duże. Często książkom brakuje albo jednego, albo drugiego. „Wierszyki dla dzieci” spełniają oba…

Jasiński Maciej, „Jak wytresować Cthulhu. Coś na dachu (t. II)”

Czy spotkaliście się kiedyś z bohaterem książki, którego imienia nie jesteście w stanie wymówić? Jeśli nie, to spróbujcie z tym tytułem: „Jak wytresować Cthulhu”. Zdziwieni? Ja też byłam, później w trakcie lektury nazywałam go po prostu zlepkiem przypadkowych liter, za każdym razem innym 🙂 Dla jednych już sam niewiele mówiący tytuł będzie stanowił zagadkę, przez którą będą chcieli dostać tę książkę w swoje ręce. Nie wszyscy są jednak zwolennikami tajemnic,…

Wechterowicz Przemysław, „Gwiazdka z nieba”

Dziś będzie o książce niemal magicznej. I dlatego uważam, że wymaga ona wyjątkowej oprawy. Ja wyobrażam ją sobie w następujący sposób: wieczór, pora bajki na dobranoc. Mama (lub tata) i dziecię pod ciepłym kocem, w ręku każdego kubek parującego jeszcze kakao. Światło lampki nocnej oświetla pokój tylko na tyle, by móc odczytać nieduże litery bez uszczerbku dla wzroku. Wtedy sięgacie po „Gwiazdkę z nieba”, zatapiacie się w lekturze i poddajecie…

Kucharska Nikola, Kubas Michał, „Kobo w supermarkecie”

Pamiętam, że kiedy sama byłam dzieckiem, uwielbiałam komiksy. Później ta fascynacja skryła się gdzieś głęboko pod natłokiem spraw istotnych w wieku dorastania i niemal zupełnie o niej zapomniałam. Wróciła, gdy niedawno na swojej drodze spotkałam książkę „W koronie. Nie ma miejsca jak dąb”. Z czym jednak kojarzyły mi się dawne komiksy? Małe okienka z obrazkami i jeszcze mniejszymi dymkami na dialogi. Czcionka niemal wymagająca sięgnięcia po okulary. Nie ulega więc…

Święcki Adam, „Pan Kawalarz Wilk”

Śmiech to zdrowie – nie od dziś to wiadomo i chyba trudno byłoby znaleźć osobę, która zaprzeczyłaby tej teorii. Lubimy się śmiać, lubimy, gdy jest wesoło. Wszystko wtedy wydaje się prostsze, problemy przestają mieć rangę nierozwiązywalnych i w ogóle jest jakoś lepiej. Ale… jak wszystko na świecie, śmiech także ma swoje dwa oblicza. Lubimy żarty, ale robi się mniej przyjemnie, gdy to my stajemy się tych żartów obiektem. Dobrze jest…

Kontrimas Linas, „Cztery sekrety poznania liter i nut”

Poznawanie liter i nauka czytania to jedne z najważniejszych, ale też najtrudniejszych umiejętności, które  nabywają dzieci. Poza trudnościami manualnymi – w końcu trzeba dokładnie odwzorować dany kształt, a on przecież nie przypomina nic do tej pory znajomego – należy jeszcze zapamiętać nazwę każdego z nich. I właściwie dlaczego „K” nazywa się „K”, a „E” to „E”? Litery są dla najmłodszych, którzy rozumują na poziomie dosłowności i konkretu, znakami totalnie abstrakcyjnymi…

Dobry Piotr, Seria „Ancyklopek”

Już za kilka tygodni, może nawet dni, zostanę mamą małej Zosi. I jako miłośniczka słowa pisanego pod prawie każdą postacią już teraz czytam swojemu dziecku, mimo że wygodnie siedzi jeszcze w brzuchu mamy. Zosia ma też już całkiem pokaźnych rozmiarów biblioteczkę, chociaż wiem, że po niektóre pozycje sięgniemy dopiero za kilka lat. To nieistotne, czytać będziemy już od początku naszego wspólnego życia – najpierw ja jej, potem wspólnie, a później…