Tyrmand Leopold, „Tyrmand warszawski”

Zapyta ktoś, dlaczego wybrałam tę książkę do recenzji. Przecież ja Warszawy nie lubię nawet. Ot, za duża, zbyt głośna, zbyt tłoczna i jeszcze wiele tych „zbytów” mogłabym wymienić. „Wszystko dziejące się poza Warszawą było niedobre, nudne, niewłaściwe i pozbawione wdzięku. Tak samo wszystko dziejące się w Warszawie jest dobre, interesujące, właściwe i pełne czaru i uroku. Przykład? Proszę bardzo: Gdy w Łodzi pada deszcz w Wielkanocne Święta, jest to tylko…