Brontë Emily, „Wichrowe wzgórza” (II)

To nie będzie zwyczajna recenzja, bo też nie dotyczy zwyczajnej książki. Mowa w końcu o „Wichrowych wzgórzach”. Kiedy ponad rok temu tworzyłam listę utworów, które mnie ukształtowały, dzieło Emily Brontë (albo i nie) zajęło w niej zaszczytne drugie miejsce, ustępując jedynie „Martinowi Edenowi”. Pisałam wtedy, że: „Nie jestem odporna na miłość. Może nawet mam w sobie coś z masochistki, ale ja po prostu nie mogę się oprzeć uczuciu Heathcliffa do…

Brontë Charlotte, „Villette”

Szczęśliwie są w świecie literatury takie nazwiska, których Czytelnik jest pewien. Nieważne, po którą z książek tego ulubionego autora sięgnie, ma pewność, że się nie zawiedzie, że nawet jeśli dany utwór nie zachwyci aż tak jak poprzednie, to nadal będzie trzymał odpowiednio wysoki poziom. Dla mnie takim nazwiskiem jest Brontë. Nieistotne czy talentem pisarskim obdarzone były wszystkie siostry, czy też pisali jedynie Charlotte i jej brat. Napis Brontë na okładce…

Dostojewski Fiodor, „Idiota”

Do „Idioty” Dostojewskiego wróciłam po latach, ciekawa zmian, jakie zaszły w moim odbiorze postaci. Inaczej bowiem czytasz jako nastolatka, a inaczej patrzysz na wszystko dziesięć lat później, może więcej rozumiesz. Ale istnieją książki, których odbiór się nie zmienia, za każdym razem zachwycą lub znudzą Czytelnika, pomimo nabytego przez lata bagażu doświadczeń. Do tych pierwszych należy niemal cała twórczość Dostojewskiego, dla mnie – z „Idiotą” na czele. Lew Myszkin pozostaje tym…