Brockmole Jessica, „Listy z wyspy zwanej Niebem”

Czasem czytając książkę, masz mieszane doń uczucia. Niby wszystko jest ok – miłość piękna, bohaterowie w porządku, fabuła wciągająca, ale czujesz, że coś nie gra, że coś tu jest nie po twojemu. Długo czytałam, nim w końcu zrozumiałam, czym jest to moje „niegranie” w „Listach z wyspy zwanej Niebem”. Autorka zaznajamia nas z uczuciem dwojga ludzi, których dzieli ocean i których miłość rozkwitła dzięki pisaniu listów, jeszcze nim stanęli przed…