Wójcik Janusz, „Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie”

Na początku był chaos. A potem z tej napełnionej otchłani, kryjącej w sobie wszystkie zarodki przyszłego piłkarskiego świata wyłoniło się potężne bóstwo – Janusz Wójcik. Parafrazując wstęp do mitologii, tak właśnie odbierałam tę książkę przez pierwsze kilkadziesiąt stron. Zszokował mnie przede wszystkim język i samouwielbienie, w które tytułowy „Wójt” popada częściej niż to wypada. Momentami myślałam, że za kilka stron dowiem się, że do sukcesu Messiego Janusz Wójcik w jakiś…