Przytuła-Sawicka Małgorzata, „Gniazdo dumy”

„Gniazdo dumy” – bardziej groteskowej nazwy dla pensjonatu, który jest głównym miejscem akcji powieści, wymyślić chyba nie sposób. Gniazdo smutku, tęsknoty, niespełnionych marzeń, upadłych lub niezaczętych nawet miłości, straconych nadziei lub tych jeszcze się tlących, gniazdo upodlenia, brudów i trudów emigracji, ale na pewno nie dumy. A jednak ten obskurny hotelik, dzięki wyobraźni apodyktycznego i wiecznie pijanego właściciela, skądinąd byłego SB-ka, zyskał miano właśnie „Gniazda dumy”. Życie emigrantów rzadko bywa…

Wodzicki Tadeusz, „Argentyna”

Argentyna – kraj tanga, tańca przypominającego zmysłową kłótnię małżonków, pełen pasji, dramaturgii i ekspresji. Taniec czyniący kobietę słabą, pasywną, uległą dominacji silnego mężczyzny i jego ramion. W obecnych czasach, kiedy granice pomiędzy cechami charakterystycznymi dla każdej z płci uległy zatarciu i stały się elastyczne, kto z nas czasem nie marzy, by powrócić do dawnych schematów? Która z nas nie chciałaby się raz na jakiś czas oderwać od tej całej odpowiedzialności…

Fabian Łukasz, „Jak dostać się do 1% najlepiej zarabiających w niepewnych czasach”

Niemal 200 stron pochłonięte w jeden dzień. I ani słowa o miłości! Żadnego on, ona, ktoś trzeci ani nic z rodzaju „moje traumatyczne przeżycia”. Jak to możliwe? Już wyjaśniam. To nie była zwykła książka z rodzaju tych, które czytam na co dzień. To był zastrzyk motywacji, żeby w końcu coś ze sobą zrobić, żeby przestać mówić „od jutra”, „od poniedziałku”, od kiedyś tam. Przyszłość zaczyna się tu i teraz. I…

Wysocki Marcin, „Remedium na śmierć. Historie prawdziwe”

Tematyka drugiej wojny światowej nie traci na popularności i jakby to nie zabrzmiało, dla mnie tak właśnie powinno być. Nie można rzucić w otchłań zapomnienia dramatu tylu ludzi, dramatu wspólnego, ale także tych jednostkowych, ważnych z punktu widzenia konkretnych osób. To są świadectwa, które przypominają nam, jak wielką tragedią jest wojna i jak bardzo powinniśmy dbać o to, by stare porzekadło, że „historia lubi się powtarzać”, w tym przypadku się…

Witwicki Piotr, „Petarda”

Nie mam pojęcia, jak to się stało. Nie mam pojęcia, dlaczego ta książka mnie urzekła. W zasadzie to nie miało prawa się zdarzyć, ponieważ: a) Jestem kobietą. b) W dodatku typem romantyczki, która zaczytuje się w powieściach Jane Austen. c) Owszem, czytam także biografie sportowców, pisuję felietony o tematyce sportowej, ale nie ma to nic wspólnego ze sposobem narracji tej książki. A jednak zdarzyło się. „Petarda” to historia boksera, który…

Best George, Collins Roy, „George Best. Najlepszy. Autobiografia”

Cóż to była za lektura! Owszem, słyszało się, że George Best nie odmawiał żadnej płci – paniom miejsca u swego boku, panom kolejnych kolejek w barze. Ale że aż tak? To była dla mnie nowość. Biję się w piersi zawstydzona własną niewiedzą, ale moim usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że w czasach świetności Besta mnie jeszcze na świecie nie było, ba, nawet w planach na następne kilkanaście lat. Wiele już biografii…

Borochowska Małgorzata Maria, „Złamane pióro”

Są takie książki, które wymagają słów innych niż zazwyczaj. Albo inaczej – słowa te same, ale ich połączenie i kontekst użycia sprawiają, że czyta się je w inny sposób, mniej dosłownie, po prostu głębiej. Takie właśnie jest „Złamane pióro”. Autorka nie zasypuje nas ogromem wyszukanego słownictwa, którego w większości nawet nie znamy, a z pewnością nie rozumiemy. Ona używa słów takich jak my, a jednak brzmią one odmiennie, dostojniej i…

Chmielewska Joanna Maria, „Pod Wędrownym Aniołem”

Inspirująca. To słowo jako pierwsze przyszło mi na myśl, gdy zamknęłam „Pod Wędrownym Aniołem” Joanny Marii Chmielewskiej (jeśli nie chcecie się narazić autorce, nie mylić z Joanną Chmielewską). I jak to z pierwszymi myślami bywa – właśnie to słowo najlepiej określa mój stosunek do tego, co znalazłam w książce. Uprzedzam, będzie bardzo subiektywnie… Czytałam i nie dowierzałam, a moje brwi raz po raz wędrowały w górę, tworząc poziome linie na…

Wysocka-Kalkowska Anna, „Moje życie bez ciebie”

Początkowo czytając „Moje życie bez ciebie”, miałam wrażenie, że będzie to książka bardzo podobna do poprzedniego utworu autorki, który było mi dane zrecenzować (dostępna tutaj). Że bohaterowie inni, ale ten sam schemat – jest i starsza osoba, swego rodzaju mentor dla bohaterów młodszych, jest przystojny ogrodnik, zwariowana przyjaciółka i przede wszystkim dziewczyna, która nie potrafi zostawić za sobą przeszłości. Jako że „Kiedy wiosna nie nadchodzi” podobała mi się bardzo, nie…