Brontë Emily, „Wichrowe wzgórza”

Kolejny z moich wielkich powrotów do przeszłości, kiedy powinnam odkryć, że po kilku latach ocena bohaterów zmienia się, tak jak to miało miejsce w przypadku „Rozważnej i romantycznej”. Tym razem się nie udało… „Wichrowe wzgórza” czytałam w wieku lat około dwudziestu, kiedy byłam jeszcze zbyt romantycznie usposobionym podlotkiem i potrafiłam wszelkie niegodziwości usprawiedliwiać porywem uczucia, którego większość świata nie jest w stanie pojąć i właściwie ocenić. Uwielbiałam Heathcliffa. Ekranizację obejrzałam…

Sparks Nicholas, „Dla ciebie wszystko”

Nie, Panie Sparks. Tak się bawić nie będziemy, tak się nie robi. To ja się Panem tak zachwycam, książek Pana otrzymałam już siedem, chcę skolekcjonować wszystkie, a Pan mi taki numer wykręca. Ciężka ta nasza znajomość, oj ciężka… Pokochałam tę książkę, już od pierwszych rozdziałów była dla mnie wyjątkowa. Bohaterowie, historia, wszystko po kolei. Czułam, że to najlepsza jak dotąd książka Nicholasa Sparksa, która wpadła w moje ręce. Im dalej…

Wharton Edith, „Ethan Frome”

Uparłam się na tę książkę. Tak mocno, tak intensywnie moje myśli zaprzątał fakt, że nie mogę jej przeczytać już teraz. Przecież nie bez powodu na nią trafiłam. Niby całkiem przypadkiem, na lubimyczytać, ale zbyt natrętnie dobijała się o moją uwagę. Przeczytawszy opis, wiedziałam, że muszę ją dostać, jak najszybciej. Tymczasem w pobliskich bibliotekach ani widu, ani słychu. Co więcej – szukałam po księgarniach, także internetowych. Nic. W końcu się udało…

Hardy Thomas, „Z dala od zgiełku”

Z oceną przeczytanych książek bywa tak, że nawet jeśli jakaś zrobi na tobie nieprzeciętne wrażenie, nawet jeśli myślisz o niej na długo po odłożeniu na półkę, nie często oceniasz ją na 10/10. W końcu zawsze lepiej mieć ten margines, coś w zapasie, bo nieustannie wydaje się, że gdy już trafimy na tę perełkę będącą prawdziwą dziesiątką, to nasze wcześniejsze oceny wydadzą się niesprawiedliwe, naciągane. Dziewięć jest ok i bardziej bezpieczne.…