Mak Katarzyna, „Dwadzieścia minut do szczęścia”

Oto genialny przykład na to, jak kilka stron potrafi całkowicie odmienić odbiór książki. „Dwadzieścia minut do szczęścia” – muszę przyznać, że bardzo wdzięczny tytuł, który od razu zapowiada dużo emocji z gatunku tych wyciskających łzy, a że takie lubię najbardziej, ochoczo sięgnęłam po książkę Katarzyny Mak. I owszem, fabuła mnie wciągnęła, bo też główne bohaterki książek tego rodzaju są najczęściej nauczycielkami, bibliotekarkami albo wręcz odwrotnie – kobietami sukcesu pnącymi się…