Dickens Charles, „Maleńka Dorrit”

To jest to. Dla takich perełek się czyta, się żyje. Na Charlesa Dickensa poluję od dawna w miejscowej bibliotece, ale wiecznie wypożyczony. Jak się okazuje, nie bez powodu. Planowałam zacząć swoją przygodę z Dickensem od powieści „Wielkie nadzieje” (Ethan Hawke i cała ekranizacja naprawdę urzekające!), ale los chciał, że dzięki współpracy z Wydawnictwem MG trafiłam najpierw na „Maleńką Dorrit”. Niepospolita, nietuzinkowa, po prostu oryginalna. To można powiedzieć zarówno o głównej bohaterce…