Białek Małgorzata, „Bajki na dobranoc”

Pamiętam, jak gdyby było to wczoraj – wieczorne czytanie przed snem było w naszym domu rytuałem. Za oknem ciemno, mały człowiek (wtedy ja) czyściutki po kąpieli, w pachnącej pościeli, z łapkami na kołdrze czeka na codzienną porcję magicznych opowieści. Najczęściej czytała mama, czasem tata, który zmieniał niektóre fragmenty znanych już bajek i dodawał tam humorystyczne akcenty, wywołując salwy śmiechu. To jedno z piękniejszych wspomnień z dzieciństwa, tak dla mnie, jak…