Muncaster Harriet, „Isadora Moon obchodzi urodziny”

To, że Isadora Moon mnie do siebie przekona, wcale nie było takie oczywiste, bo powiedzieć, że nie lubię koloru różowego, to jak nic nie powiedzieć, a fakt, że właśnie w takim kolorze kupiłam sukienkę na poprawiny własnego wesela, do dziś pozostaje dla mnie niezrozumiały i staram się tłumaczyć go stresem związanym z podniosłym wydarzeniem, jakim jest ślub. Tymczasem to już trzecia książka o Isadorze, którą objęłam patronatem i… wcale tego…