Wysocka-Kalkowska Anna, „Kiedy wiosna nie nadchodzi”

Na wstępie chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Psychoskok nie tylko za udostępnienie egzemplarza do recenzji, ale przede wszystkim za to, że właśnie dzięki tej uprzejmości odkryłam autorkę, która na dobre zadomowi się w mojej biblioteczce. Czym urzekła mnie książka? Swoim ciepłem, wdziękiem, prostotą, ale w tym pozytywnym sensie. Losy bohaterów, z pewnością niebanalne, oryginalne, często wzruszające, momentami zwyczajnie smutne, ale nade wszystko takie to wszystko…życiowe, a przecież najlepsze historie pisze samo…

Bernhard Thomas, „Tak. Wyjadacze”

Ciężka to lektura, przyznaję bez bicia – dla mnie może nawet zbyt ciężka, choć mająca coś w sobie. To „coś” to same historie zawarte w opowiadaniach (w książce sztuk ich dwie), ciekawi bohaterowie, których łączy samotność, obsesja, czasem wręcz alienacja. Zwłaszcza w opowiadaniu pierwszym, zatytułowanym „Tak”, losy bohaterów nie były mi obojętne. Czytałam o kobiecie, która porzuciła własną chęć rozwoju, studia, swoje życie, o kobiecie, która niemal wyparła się samej…

Dazai Osamu, „Zatracenie”

To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, a było ono szczerze przejmujące, ale też nie do końca zrozumiałe. Czułam, że nie sposób ocenić tej książki, jeśli nie poznam bliżej tego, który ją stworzył. Tak też zrobiłam. I był to strzał w dziesiątkę, bo pozwolił mi zrozumieć niezrozumiałe. Przede wszystkim to, że sam Osamu Dazai był postacią tragiczną. Narracja pierwszoosobowa, forma dzienników – to tylko uwiarygodniło wszelkie opisywane zdarzenia, a…

Brockmole Jessica, „Listy z wyspy zwanej Niebem”

Czasem czytając książkę, masz mieszane doń uczucia. Niby wszystko jest ok – miłość piękna, bohaterowie w porządku, fabuła wciągająca, ale czujesz, że coś nie gra, że coś tu jest nie po twojemu. Długo czytałam, nim w końcu zrozumiałam, czym jest to moje „niegranie” w „Listach z wyspy zwanej Niebem”. Autorka zaznajamia nas z uczuciem dwojga ludzi, których dzieli ocean i których miłość rozkwitła dzięki pisaniu listów, jeszcze nim stanęli przed…

Embe Maurycy, „Bajki z nutą grozy”

Trochę się tej książki bałam, choć bynajmniej nie z racji tytułu. Grozą napawał mnie raczej fakt, że ostatni raz z bajkami miałam styczność na zajęciach z literatury dziecięcej, gdzie odkryłam cudowną wręcz lekturę – „O chłopcu, który szukał domu”. Ale było to dobrych kilka lat temu. Powrót do tej tematyki w 27. roku życia mógł okazać się ponad moje siły. Ale nie okazał się… Pięć historii, niepołączonych ani fabułą, ani…

Sparks Nicholas, „Najdłuższa podróż”

Przymusowy nadmiar czasu wolnego wyzwala w człowieku nowe pokłady energii czytelniczej – 500 stron jednego dnia? Dlaczego nie. Padło na „Najdłuższą podróż” Nicholasa Sparksa… Zacznijmy od bohaterów. Luke’a biorę w pakiecie, nawet z tym jego czasowym brakiem rozsądku. Może to magia kapelusza i kowbojek, może tego, że stanął w obronie obcej sobie dziewczyny. Nie wiem, ale czymś kupił mnie doszczętnie i nie śmiem krytykować jego pomysłów, włącznie z tymi nie…

Gerrard Steven, McRae Donald, „Steven Gerrard. Serce pozostawione na Anfield. Autobiografia legendy Liverpoolu”

Kiedy dziewczyna pisze o piłce, często słyszy, że ma wracać do kuchni albo też jest proszona o przepis na nieprzypalone mleko. I w sumie nic w tym złego, nieraz komentarz przywoła nawet uśmiech na twarz. Ale czasem dziewczyna może ukochać piłkę bardziej niż niejeden facet. Może też wiedzieć coś więcej niż co to spalony. Zdarza się także, że po kilkunastu latach absencji przyprowadzi na stadion tatę, który potem nie opuści…

Julliand Anne-Dauphine, „Ślady małych stóp na piasku”

Zwabiona ponadprzeciętnej urody okładką oraz wdzięcznym tytułem długo polowałam na tę książkę. W końcu udało się, a z pomocą przyszedł mi dyskont książkowy Aros, gdzie znalazłam ją za nieco ponad 16 zł. Piękna to rzecz nabywać takie perełki w cenach bardziej niż przyzwoitych. Ale do rzeczy… Jako absolwentka oligofrenopedagogiki często sięgam po książki, które dotyczą różnego rodzaju dysfunkcji, zwłaszcza u dzieci, jednak moja polonistyczna natura buntuje się przed tak zwaną…

Montefiore Santa, „Jaskółka i koliber”

Uwielbiam tę książkę. Napsuła mi tyle nerwów, podważyła pewność, ze dobry ze mnie człowiek (oj, jakże złorzeczyłam niektórym bohaterom!), a jednak nie wyobrażam sobie, by zabrakło jej w zbiorach mojej przyszłej biblioteczki. Sama się temu dziwię, co kilkanaście stron obiecywałam sobie bowiem, że nie dam się zwieść własnej wyobraźni przy ocenie tej książki. A jednak – Rita i George, ten wyimginowany, tworzyli dla mnie parę idealną, a ja głupia cały…

Verba volant, scripta manent, czyli o twórczości brata mego

Rodzeństwo to taka dziwna relacja, w której przekleństwa przeplatają się ze słowami miłości, przy czym inwektywy nie pełnią tu funkcji przecinków – jesteś idiotą, matołem, kocham Cię, ty debilu, k…. Kto ma brata/siostrę, ten rozumie tę dziwaczną plątaninę uczuć. I temu właśnie debilowi jesteś w stanie wybaczyć wszystko, nawet jeśli zdarzyło ci się przemierzać tramwajami Nową Hutę nocą w jego poszukiwaniu (tak, pamiętam ci to!), wybaczasz mu, gdy już wiesz,…