Kolejny tom smerfnych przygód właśnie dołączył do naszej domowej kolekcji. Bardzo mnie to cieszy, bo to wciąż najchętniej czytane przez moją córę komiksy, choć publikacji w takiej formie mamy i czytamy całkiem sporo.

Często w komiksach o Smerfach jest tak, że w jednym tomie mieszczą się dwie krótsze historie. Tym razem mamy do czynienia z jedną opowieścią, za to dłuższą i przyznaję, że ciekawą. Złote drzewo – po co w ogóle taki twór w Wiosce Smerfów? To było moje pierwsze pytanie. Wszak może to przyciągnąć na przykład Gargamela. Okazuje się, że to pytanie nie było bezpodstawne, natomiast mamy też drugą stronę medalu – złote drzewo to pewien symbol, pozostałość po ważnym dla Smerfów wydarzeniu, część ich tradycji i tożsamości.

Co stanie się jednak, gdy ten symbol zostanie zniszczony? Czy małe niebieskie stworki dadzą radę naprawić wyrządzone szkody? Niby dla Smerfów nie ma rzeczy niemożliwych, ale odpowiednie drzewo rośnie tylko w dalekich, egzotycznych krainach. Jak wybrną z tej sytuacji nasi przyjaciele, tego nie zdradzę, ale napiszę, że będzie ciekawie. Zresztą jak w prawie każdym tomie – nie będziecie się nudzić w trakcie lektury.

Polecam całą serię. My z córą kolekcjonujemy i często wracamy do wszystkich tytułów.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.