Jeśli czytacie bloga, to pewnie kojarzycie, że picturebooki to ten rodzaj książek dla dzieci, który ma szczególne miejsce w moim sercu. Uwielbiam, gdy obraz pełni istotną rolę w publikacjach skierowanych do młodszych czytelników, a tego picturebookom odmówić nie można. Tutaj obraz czasem pełni nawet ważniejszą rolę, a już na pewno równorzędną z tekstem. I właśnie dlatego powinien być dopracowany i przyjemny w odbiorze.

Pan Miś nie może zasnąć” to kolejna część przygód sympatycznego bohatera, który – wydaje się – wszystko robi na opak. Gdy je, to bez opamiętania, a gdy nadchodzi pora, by zasnąć, to sen – na przekór – nie chce przyjść. Tym, co urzeka w tej serii, jest wsparcie przyjaciół. Trzeba przyznać, że Pan Miś przyjaciół ma naprawdę troskliwych i pomysłowych, bo leśne zwierzęta prześcigają się w pomysłach dotyczących tego, jak sprawić, żeby ich kolega zasnął. Z jakim skutkiem? Nie zdradzę, nie chcąc psuć Wam przyjemności z czytania tej uroczej opowieści.

Tak jak poprzednia część, ta również jest rymowana, co zwiększa atrakcyjność tekstu w oczach młodych (i nie tylko) odbiorców. Przyznaję, że czyta się to naprawdę przyjemnie.

Mam trochę zagwozdkę, jeśli chodzi o docelową grupę wiekową czytelników. Bo tak naprawdę takie książki dla dzieci spodobają się i maluszkom, i starszym przedszkolakom – sprawdzałam. I to jest prawdziwa sztuka, bo tekstu nie ma tu wiele, a jednak pięcio czy sześciolatki także słuchają tej historii z przyjemnością. Tym większe brawa dla autorki.

Warto wspomnieć, że książka ma sporą czcionkę, dzięki czemu starsze dzieci, które powoli wkraczają w świat samodzielnego czytania, mogą z powodzeniem doskonalić tę umiejętność.

Polecam!