O „Serii niefortunnych zdarzeń” słyszałam już jakiś czas temu, jednak do tej pory nie złożyło się, bym po nią sięgnęła. Kiedy ukazała się w nowej odsłonie, nakładem Wydawnictwa HarperKids, postanowiłam, że to dobry czas, aby zapoznać się z przygodami rodzeństwa Baudelaire. Od razu wyznam, że nie żałuję.

Na razie jestem po lekturze dwóch pierwszych tomów, tj. „Przykry początek” oraz „Gabinet gadów”. Cóż to były za emocje! Wciągnęłam się i niecierpliwie czekam na jeszcze! Oby kolejne tomy pojawiły się na rynku jak najszybciej!

Poznajemy tu rodzeństwo z tak zwanego dobrego (i bogatego domu). Niestety pierwsze z niefortunnych zdarzeń (o ile można tak w ogóle powiedzieć) to śmierć ich rodziców w pożarze.  Wioletka, Klaus i Słoneczko zostają w wyniku tych przykrych okoliczności dziedzicami ogromnego majątku, jednak w jego posiadanie wejdą dopiero wtedy, gdy najstarsza Wioletka osiągnie pełnoletność. Jak to w takich książkach bywa, na scenę musi wkroczyć czarny charakter. I rzeczywiście – pojawia się Hrabia Olaf, najczarniejszy z czarnych charakterów. Mężczyzna nie przebiera w środkach, chcąc położyć łapska na pieniądzach rodzeństwa Baudelaire, jest w stanie posunąć się absolutnie do wszystkiego.

W tomie pierwszym dzieci trafiają właśnie pod opiekę Olafa, więc możemy dokładnie się przyjrzeć, do czego jest on zdolny. Tom drugi z kolei wlewa nadzieję w serca czytelników, stawiając na drodze sierot dobrego, przyjaznego krewnego. Jak zapowiada jednak narrator – ta nadzieja szybko zgaśnie. Zresztą mówi on też, że w ogóle nie powinniśmy się spodziewać tutaj happy endu. Czy tak będzie naprawdę? Nie wiem, ale jestem szalenie tego ciekawa!

Polecam, serio wciąga. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów!

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.