Towarzyszymy z córą Bułeczce, odkąd na rynku pojawiła się druga część jej przygód. Oczywiście szybko uzupełniłyśmy nasze zbiory o tom pierwszy. „Bułeczka ma tajemnicę” to już czwarta książka z udziałem tej przesympatycznej bohaterki i jej równie sympatycznej rodzinki!

Francesca tym razem opowiada nam o tym, że ma tajemnicę. I to całkiem poważną, bo choć mama uważa, że Bułeczka jest jeszcze za mała na samodzielne powroty ze szkoły do domu, to babcia jest innego zdania i pozwala jej na to. To właśnie jest tajemnica Bułeczki – przyznacie, że nie do końca okej, bo jednak okłamują mamę, ale w końcu na szczęście same dochodzą do wniosku, że kłamanie mamy nie było w porządku. Ale to tylko jedna z tajemnic naszej bohaterki. Druga jest równie istotna – Bułeczka w końcu nauczyła się czytać! Kto śledzi jej losy od początku, ten wie, że to ważna dla niej (i nie tylko dla niej) sprawa.

Okazuje się, że nie tylko Bułeczka miewa tajemnice. Babcia (czadowa kobieta!) także zaczyna zachowywać się jakoś dziwnie, ewidentnie coś ukrywa. Francesca podejrzewa, że jest to związane z małą Hanną, wnuczką Klausa, czyli chłopaka babci. I trochę się boi, że właśnie przestaje być ukochaną wnuczką babci. Czy to w ogóle możliwe? Przekonajcie się sami.

Dodam jeszcze, że nie brakuje tu humoru, pojawia się nawet nasze ulubione określenie „okropna babciu pierdko”. Może ten rodzaj humoru nie będzie bawił każdego, ale ja doceniam dystans. I otwartość, i różnorodność. Fajnie się to czyta. Polecam całą serię.