Znam poprzednie książki Toma Percivala, wydane przez Wydawnictwo Zielona Sowa, i bardzo je lubię, dlatego z dużą ciekawością czekałam na „Gniewnego Antosia”. Wszystkie publikacje z tej serii traktują o ważnych sprawach – o inności i różnorodności, o radzeniu sobie ze zmartwieniami, a teraz o złości.

Ale warto od razu zaznaczyć, że nie jest to taka zwykła złość – gniew tytułowego Antosia jest tak wielki, że… przemienia go w tygrysa! A tygrys – jak wiadomo – nie mówi, on warczy. Okazuje się, że to jego warczenie jest skuteczne, bo nagle znajduje się dla niego miejsce na ławce i ktoś oddaje mu swojego loda. Ale okazuje się też, że nikt nie chce się z Antosiem bawić. Dla mnie ten moment w książce to jest czas na rozmowę z dzieckiem o złości – o tym, że złość jest okej, bo pokazuje naszą niezgodę na coś, ale też o tym, że gdy już minie, to warto rozmawiać i wyjaśniać. Książkowy Antoś nie zamieniał się już w tygrysa, ale… zdarzało mu się warczeć na niektórych. I to też jest w moim odczuciu ważny fragment – mówiący o tym, że nie musimy się zawsze na wszystko zgadzać, że możemy się złościć i że to normalne.

A skąd właściwie wzięła się u Antosia ta ogromna złość? No właśnie, to też bardzo ważny wątek. Bo ta książka jest też o tym, że nie zawsze jest łatwo być małym. I że trudno się nie złościć, kiedy inni robią coś, co jest jeszcze poza twoim zasięgiem.

Warto dodać, że książki Toma Percivala z tej serii to pięknie zilustrowane picturebooki. Tekstu nie jest tu dużo, za to świetnie pasuje on do ilustracji. Całość jest naprawdę interesująca. Na plus zaliczam też duży format, bo dzięki temu szata graficzna jest jeszcze bardziej imponująca. Z kolei dzięki sporej wielkości czcionki starsze dzieci mogą z powodzeniem czytać tę historię samodzielnie. Warto sięgnąć.