Twórczość zarówno Agnieszki Stein, jak i Gosi Stańczyk jest mi już znana. W zasadzie to nawet na dwóch płaszczyznach – rodzicielskiej i zawodowej. Jestem mamą czteroletniej dziewczynki, którą staram się „wychowywać” na osobę potrafiącą stawiać własne granice i szanującą granice innych, na osobę empatyczną i dostrzegającą drugiego człowieka. Pomagają mi w tym założenia rodzicielstwa bliskości i komunikacji w duchu NVC – trochę tak porządkują to, co robiłam intuicyjnie. Moja ścieżka zawodowa również toczy się w tym kierunku, gdyż pracuję w przedszkolu opartym właśnie o ideę Porozumienia bez Przemocy. Kiedy więc na przykład obejmowałam wychowawstwo w najmłodszej grupie, bardzo pomocne były mi materiały tychże autorek dotyczące adaptacji.

Ale… czytać ich wywiad-rzekę to już zupełnie inna bajka! Choć równie wspaniała, od razu to podkreślę. To było naprawdę niesamowite przeżycie i jestem pewna, że będę wracać do tej książki. Czytałam i… czułam się, jakbym byłam tam z nimi. Jakbym siedziała w wygodnym fotelu, trzymając w ręku kubek z ciepłą kawą, i mówiła co chwilę: „Masz rację, Agnieszko”, „Zgadzam się z tobą, Gosiu”. Bo trudno byłoby mi znaleźć coś, z czym się nie zgadzam. Ale nie chodzi tylko o to, że te treści są mi bliskie. Znalazłam tam dużo nowego, które biorę dla siebie i zamierzam pielęgnować. Niektóre zdania miałam ochotę przepisać i powiesić w widocznym miejscu, aby ciągle do nich wracać. Aby nie uleciały z pamięci. Zresztą pewnie nawet to zrobię. Treści dotyczące relacji pozwoliły mi lepiej zrozumieć samą siebie i moją decyzję o powrocie do pracy właśnie do miejsca, w którym jestem obecnie – mimo wielu trudności i wątpliwości. Teraz już wiem, dlaczego tak wybrałam i wiem też, że to była dobra decyzja. A byłam na takim etapie życia, że tego zrozumienia własnych motywów bardzo potrzebowałam. W ogóle mam takie poczucie, że… ta książka pozwala lepiej poznać siebie. Dzięki niej dotarłam do takich zakamarków mnie, o jakich nie miałam pojęcia lub… zapomniałam, że we mnie są. A już rozdział o poczuciu własnej wartości – mistrzostwo świata.

Dla mnie to jest książka, którą powinno się młodym ludziom dawać w prezencie na osiemnastkę. Ludziom, którzy wkraczają w świat dorosłości, zostają rodzicami, tworzą skomplikowaną sieć powiązań i relacji związanych z pełnieniem różnych ról społecznych. Jak wspominałam, będę do tej lektury wracać. I z pewnością sięgnę po poprzednią książkę autorek. Polecam gorąco!