Twórczość Justyny Bednarek jest mi już dość dobrze znana. Czytałyśmy z córą kilka jej książek, a najchętniej i najczęściej do tej pory wracałyśmy do „Babcochy” – to jest prawdziwy sztos! O przygodach skarpetek słyszałam dużo dobrego, więc moje oczekiwania przed lekturą były duże. I powiem Wam, że teraz „Babcocha” chwilowo poszła w odstawkę, a „skarpetki” córka przynosi do czytania codziennie!

Zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje ze skarpetkami, które zgubiły się w pralce? Niby zgubić w pralce się nie sposób, a jednak założę się, że chociaż raz w życiu spotkała Was sytuacja, w której wrzucacie skarpetki do kosza na pranie, a z pralki wyciąganie tylko jedną skarpetkę. Magia? Justyna Bednarek postanowiła „zbadać” sprawę i udzielić odpowiedzi w tej zabawnej opowieści.

„Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek” to książka, w której autorka opowiedziała historie wybranych skarpetek-uciekinierów, które z różnych powodów dały nogę z kosza na pranie i wskoczyły do dziury pod pralką. Ich dalsze losy czasem bawią, czasem wzruszają, ale dorosły Czytelnik zauważy też pewnie, że skarpetki reprezentują wiele cech właściwych ludziom. I to jest ten dodatkowy smaczek, który sprawi, że czytając tę książkę dzieciom, i wy nie będziecie się nudzić.

Mnie najbardziej urzekła historia pięknej skarpetki, która ostatecznie otuliła nogę bezdomnego. Fajnie, że zwrócono tu uwagę na to, że nie wiemy, dlaczego ktoś stał się bezdomny. W tej opowieści jest on na przykład… byłym królem! To dobry przykład dla dzieci, żeby nie oceniać ludzi ani po wyglądzie, ani po tym, w jakiej aktualnie sytuacji życiowej się znajdują.

Moje dziecko dopytuje, kiedy przeczytamy przygody kolejnych skarpetek. I cóż… coś czuję, że już wkrótce, bo uwielbiam ten jej entuzjazm książkowy i ciekawość, co będzie dalej. To taka trochę zapowiedź tego dorosłego „jeszcze jeden rozdział i idę spać” 🙂