Pamiętam, że nie mogłam się doczekać chwili, aż zaczniemy z moją córą czytać komiksy. Sama bardzo miło wspominam to z czasów własnego dzieciństwa, niemniej wtedy wybór był o wiele mniejszy, zwłaszcza dla młodszych dzieci. Teraz córka ma cztery lata i z powodzeniem czytamy już choćby serię o przygodach Smerfów, którą bardzo lubi. Niemniej w Smerfach tekstu jest sporo, więc zdaję sobie sprawę, że nie będzie to rozwiązanie dla każdego malucha. I cieszę się, że powstają publikacje takie jak „Malutki Lisek i Wielki Dzik. Tam” – które z jednej strony zapoznają dziecko z formą komiksu, z drugiej – są oszczędne w słowach.

Ten komiks podoba mi się jeszcze z co najmniej dwóch powodów. Na pewno na uwagę zasługują ilustracje – są urocze, a przy tym oryginalne i bardzo trafiają w moje poczucie estetyki.

Kolejna kwestia to tematyka. Przyjaźń jest bardzo lubianym przeze mnie tematem w publikacjach skierowanych do dzieci. A już zwłaszcza taka przyjaźń, która pokazuje, że można się przyjaźnić pomimo różnic i tego, że nie zawsze się ze sobą zgadzamy i czasem mamy inne pomysły. Tutaj pojawia się dodatkowo ważny wątek o tym, że czasem i w przyjaźni trzeba od siebie odpocząć. I to jest okej.

Podoba mi się ten komiks. Jego wykonanie, tematyka, przesłanie. Dlatego polecam, by przyjrzeć mu się bliżej.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.