Po raz pierwszy z pomocami od Blue-Sky spotkałam się ponad dwa lata temu, kiedy w naszym domu zawitała układanka lewopółkulowa z kolorowymi wtyczkami. Do zestawu zostały dołączone materiały dodatkowe, w tym rewelacyjna książka z propozycjami aktywności, dzięki czemu ta zabawka rosła wraz z córą. I do tej pory jest w użyciu. A ja, widząc, że to nie jest zakup na chwilę, który po kilkakrotnym użyciu rzuca się w kąt, postanowiłam pójść o krok dalej, i zainwestować w coś nowego od tego producenta. Wybór padł na układankę z wkrętami i zestawem narzędzi.

Od razu napiszę, że to był strzał w dziesiątkę. Bardzo się też cieszę, że wybrałam zestaw powiększony o narzędzia, bo to one są u nas głównie w użyciu. Córa bez problemu, znając już schemat działania z poprzedniej układanki, radzi sobie z umieszczeniem kul w otworach według wzoru, z tym że w przypadku tej układanki jest trudniej – kule trzeba wkręcić niczym śruby. Zresztą śruby też mamy w naszym zestawie, i to rozmaite, aby móc używać różnych śrubokrętów i kluczy. Ba, śrubokręt ma nawet wymienną końcówkę, co już samo w sobie stanowi dla dziecka atrakcję. W dodatku jest on gabarytowo idealny do małych rączek.

Możliwości pracy z tym zestawem jest naprawdę dużo. Można potraktować go jako klasyczną układankę lewopółkulową i wkręcać koła według wzoru. Można prosić dziecko, by zamknęło oczy, wykręcić część elementów i pytać, co zniknęło. Można tworzyć własne wzoru dzięki dołączonej planszy z rzepami i dodatkowym elementom. Albo ćwiczyć się w przykręcaniu i odkręcaniu różnych śrub oraz przeplataniu grubego sznura miedzy nimi (też w zestawie). I można nawet dołączyć układankę do innych zabaw, tak jak moje dziecko zrobiło to z… Psim Patrolem 🙂 To są nasze aktualne jej zastosowania, ale jest ich o wiele, wiele więcej. A w każdej z nich małe rączki ćwiczą i przygotowują się do zadań, które za jakiś czas się przed nimi pojawią.

Uwielbiam układanki Blue-Skye. To jeden z moich ulubionych producentów pomocy edukacyjnych i zabawek rozwijających dzieci na różnych płaszczyznach. Cenię zarówno ich pomysły, jak i solidne wykonanie – jeśli układanka przetrwała u nas już dwa lata i nie nosi prawie żadnych znaków zużycia, to musi to świadczyć o wysokiej jakości. Z dużym zainteresowaniem śledzę też nowości i pewnie za jakiś czas kolejna rzecz trafi w ręce mojej córki. A później będzie służyła nam przez lata, o tym jestem przekonana.