Pewnie każdy ma na swoim koncie choć jedno spotkanie z książką, która wyglądała niepozornie, a jednak wywołała efekt wow. Sama kilka razy tego doświadczyłam, a najnowszym odkryciem jest u mnie właśnie ta książeczka – „Bułeczka ratuje świat” zaskoczyła bardzo pozytywnie i zachwyciła! To nie jest tak, że spodziewałam się czegoś zupełnie nieinteresującego, bo wtedy nie zamawiałabym tej publikacji. Sądziłam po prostu, że będzie to jedna z tych opowieści, które dobrze jest poznać, przyjemnie przeczytać, ale nie zostają one z czytelnikiem na bardzo długo. Tymczasem Bułeczka spodobała się u nas na tyle, że córa domaga się, bym kupiła pierwszą część 🙂

Książka ma niewielkie gabaryty, a jednak skrywa w sobie wiele wartościowych treści. Jest tu na przykład mowa o ratowaniu świata. Ale nie tylko. Także o tym, że dorośli unikają trudnych tematów w rozmowach z dziećmi i że babcia może mieć chłopaka. O tym, że główna bohaterka te „trudne” rozmowy z chłopakiem babci bardzo docenia, bo tylko on nie boi się z nią rozmawiać na przykład o śmierci. I jest też o tym, że kochać można również na odległość. Byłam naprawdę zaskoczona, jak wiele poważnych i ważnych tematów zmieściło się na tych kilkudziesięciu tronach.

Tytułowej Bułeczki nie sposób nie lubić. To dziewczynka ciekawa świata i chętnie ten świat odkrywająca. Nie tylko w tej kolorowej wersji, którą chcielibyśmy dzieciom pokazywać. To, że nie będziemy z dziećmi na pewne tematy rozmawiać, nie oznacza przecież, że one znikną. Po prostu dziecko, gdy już się z nimi zetknie, nie będzie na nie przygotowane. A wtedy może być trudniej.

Grafika również jest w tej książce niepozorna, aczkolwiek wyjątkowa. Ujęła mnie choćby pokazaniem, jak babcia i jej chłopak Klaus okazują sobie czułość. Młody czytelnik może w ten sposób zobaczyć, że miłość jest piękna w każdym wieku i nigdy nie jest na nią za późno. To zresztą kolejny ważny temat, który między wierszami pojawia się w tej publikacji. A wszystko to ujęte w słowa dostosowane do potrzeb i możliwości dzieci, czyli docelowej grupy czytelników.

I chyba ulegnę namowom córki, bo sama też jestem bardzo ciekawa, jakie jeszcze przygody przyszykowała dla czytelników autorka tej serii!