Tytułowa Masza potrafi mnie zaskoczyć. Lubię te jej przygody, charakterność i skłonność do psot. Często sięgamy z córą po nowości wydawnicze z udziałem Maszy i chyba tylko raz do tej pory zdarzyło się, że książka nie przekonała mnie do siebie. Pewnie, że u Maszy świat nie zawsze jest cukierkowy, trafiają się różne sytuacje, których chciałoby się uniknąć w życiu – czy nawet w czytaniu dzieciom, ale nie da się przecież zamknąć dziecka w bańce, do której będą docierać same historie będące balsamem dla duszy rodzica. Ale to tak na marginesie.

Ta część przygód Maszy i jej przyjaciół to zbór ośmiu bajek. Dodam, że dość długich, bo każda z nich liczy sobie po co najmniej kilkanaście stron.

Czy potraficie sobie wyobrazić zamieszanie, jakie powstanie, gdy sympatyczna psotnica włoży czapkę niewidkę? Wystraszy niejednego ze swoich przyjaciół, ale trzeba przyznać, że ta nieoczekiwana przygoda będzie miała też swoje dobre strony – o dziwo, także dla Niedźwiedzia 🙂 To tylko przykład tego, co znajdziemy w środku, bo czeka tam na Czytelnika o wiele więcej.

Warto zaznaczyć, że już sama okładka przykuwa wzrok – moje dziecko, uwielbiające kolor różowy, od razu wypatrzyło ją w przeglądanych zapowiedziach. A skoro tak, to musiała do nas trafić 🙂 W ogóle ta książka jest przyjemnie wydana – duże ilustracje, spora czcionka ułatwiająca czytanie starszym dzieciom, dobrej jakości papier.

Jeśli lubicie Maszę i jej kompanów, to warto przyjrzeć się bliżej tej książce.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.