Czasem mam wrażenie, że jeśli chodzi o Binga, to dzieci dzielą się na dwa rodzaje: na tych, którzy Binga lubią, i na tych, którzy jeszcze go nie znają. Chyba nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, w której jakieś dziecko mówi: Bing? Nie, nie lubię. Coś ma w sobie ten sympatyczny króliczek, że skrada dziecięce serduszka. Tym razem może zjednać sobie tych najmłodszych Czytelników.

„Bing. Małe wielkie rzeczy” to zestaw czterech niewielkich gabarytowo (takich naprawdę malutkich) książeczek zapakowanych w pudełeczko, dzięki któremu można trzymać je razem. Ułożone w pudełku w odpowiedniej kolejności tworzą obrazek z głównym bohaterem.

W skład zestawu wchodzą następujące książeczki: „Bing się bawi”, „Bing mówi”, „Bing kocha”, „Przyjaciele Binga”. Jak widać, każda z nich dotyczy nieco innego zagadnienia, za to wszystkie są dostosowane do możliwości maluszków. Niewielka ilość tekstu, kolorowe i miłe dla oka ilustracje, przyjazny małym rączkom format i tektura jako materiał wykonania – te elementy składają mi się na naprawdę interesującą propozycję dla najmłodszych dzieci.

Jako że zdania w książeczkach są krótkie, dziecko może powtarzać je (lub pojedyncze słowa), rozwijając swoją mowę.

Publikacja warta zobaczenia, jeśli macie w domu malucha.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.