Przeczytałam już kilka komiksów dla młodzieży z tej serii. Każdy z nich był mocny i przejmujący. I choć we wszystkich bohaterzy mierzą się z różnymi troskami i problemami, to „Beast Boy” wydaje mi się… najsmutniejszy z nich. Zaraz wyjaśnię dlaczego.

Główny bohater, zwyczajny nastolatek, chciałby zdobyć popularność w szkole, ale okazuje się, że wcale nie jest to takie proste. Wzdycha do adorowanej przez wielu chłopaków dziewczyny i stara się zaskarbić sobie względy „elity”. Przyczyny swoich niepowodzeń na tym polu upatruje we własnym wyglądzie – jest niski i szczupły. I choć stara się ze wszystkich sił zmienić ten stan rzeczy, to bezskutecznie. Okazuje się, że przyczyną nieprzybierania na wadze mogą być tabletki, które od lat przyjmuje. Rodzice zawsze twierdzili, że to suplementy diety, więc chłopak postanawia je odstawić, nie informując ich o tym. I to właśnie staje się początkiem dziwnych zdarzeń, które spotykają naszego bohatera – nagły skok wzrostu i przyrost wagi to najmniej zdumiewające zmiany…

Chłopak, owszem, staje się popularny, tak jak o tym marzył, ale aby to osiągnąć, posuwa się do niezbyt fajnych zachowań. Co więcej – jest świadomy, że piękna dziewczyna, do której wzdychał, zaczęła się nim interesować jedynie ze względu na zdjęcia, jakie umieszcza w sieci. I to jest bardzo smutne – polubienia pod zdjęciami w Social Mediach czynią kogoś lubianym lub wręcz przeciwnie, to znak naszych czasów…

Lubię tę serię, ale uprzedzam, że jest mocna. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i przyjemnego, to nie tutaj. Dostaniecie za to całą paletę emocji, także tych trudnych. Warto.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.