To nie jest łatwa książka. Zdecydowanie. Ale to książka ważna, potrzebna i niestety wciąż na czasie. Wydawca sugeruje wiek 8+ i zgodzę się z tym, że dla młodszych dzieci może być na nią za wcześnie. Ale warto dodać, że przeczytać powinni ją także dorośli – może przede wszystkim oni.

Tekstu w tej publikacji nie ma dużo – niektóre rozkładówki składają się z samego obrazu, na innych widnieje jedno zdanie. A jednak ten krótki przekaz w połączeniu z bardzo sugestywnymi ilustracjami sprawia, że momentami człowieka przechodzą ciarki. Jest tak realistycznie, tak przejmująco.

Tekst, choć dobitny, to jednak moim zdaniem pełni tu funkcję uzupełniającą. Na pierwszy plan wysuwają się się ilustracje – ciemne, w odcieniach szarości i czerni, idealnie oddają wojnę, śmierć i cierpienie. To książka, która wręcz krzyczy tymi obrazami, byśmy się opamiętali. Świetna do opisu uczuć, jakie może wzbudzić obraz. Bo tych uczuć wzbudza wiele, ale nie są to uczucia łatwe.

Nie jest trudno myśleć o wojnie, gdy toczy się ona daleko. Ot, kliknięcie w artykuł z najświeższymi doniesieniami i statystykami, za którymi stoją przecież ludzie. Każda z ofiar to człowiek z osobną historią do opowiedzenia. Z historią, której już nigdy nie opowie. W wiadomościach staje się on jednak liczbą, jedną z wielu, traci swoją podmiotowość. Dlatego właśnie takie książki są potrzebne i warto je czytać. Żeby pamiętać, że za każdym razem to wygląda tak samo – to ludzie ludziom zgotowali ten los…

I jeszcze to zakończenie – że później jest już tylko cisza…