„Sisters” to cykl komiksów, który niektórzy z was zapewne znają. Wspaniali twórcy zapewniają dużo humoru i ciekawe przygody nie tylko w postaci bogatego scenariusza, ale także kolorowych rysunków oddających pełnię emocji, które towarzyszą czytelnikowi od pierwszej strony do ostatniej.

„Sisters. Tom 15. Nie trzeba było mnie prowokować” to kolejna część znanego komiksu od Wydawnictwa Egmont. Tom piętnasty dostarczy odbiorcom mocnych wrażeń i sporo emocji – podobnie jak wcześniejsze części. „Sisters” to seria komiksowa, którą bardzo lubią nie tylko dzieci, polecają ją także rodzice. Jak to z rodzeństwem bywa, nie zawsze jest różowo, ale ważne, by móc na sobie polegać, kiedy jest taka potrzeba. Dwie siostry, Marine i Wendy, kłócą się tak mocno, że trudno z nimi przebywać. Marine wpada na pomysł, iż zamieni siostrę na inną, tylko „jak i gdzie zamówić”. Wspaniałe bez wątpienia jest to, że mimo kłótni siostry wspierają się i mogą na sobie polegać, chcą czy nie  – są blisko siebie. Dialogi uroczych sióstr trafią do dzieci w różnym wieku. Czy rodzeństwu uda się szybko dojść do porozumienia? Przyjaciółki dziewczynek próbują różnymi sposobami pomóc, ale nie jest to taka prosta sprawa. Jak to koleżanki określiły, próbując różnych metod: „daleka droga przed nami”. Ta droga, choć długa, to dla czytelnika będzie ciekawa,  z dawką humoru, opisów i zwrotów akcji. Pisanie liścików czy próba powiedzenia czegoś miłego to niejedyne sposoby, by zejść ze ścieżki niezgody.

Książka ma spory format, zatem komiks czyta się przyjemnie. Rysunki są niezwykle bogate w szczegóły, więc zadowolą nawet tych czytelników, którzy cenią sobie estetykę i dokładność  – „Sisters. Tom 15” bez wątpienia spełni te oczekiwania. Dodatkowym atutem jest na pewno to, że komiks czyta się lekko i przyjemnie. Sądzę, że osoby, które mają w domu siostrę,  w książce pod tytułem „Nie trzeba było mnie prowokować” odnajdą siebie albo sytuacje z życia codziennego. Serdecznie polecam komiks dla córek, kuzynek, chrześnic – na wolny wieczór czy wakacyjny wypoczynek. Jestem przekonana, że opcja książki zamiast ekranu równie mocno spodoba się dziewczynkom.  Książka to w końcu relaks, rozwój mózgu, spostrzegawczości, uwagi, koncentracji.

Marzena

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.