Autora tego zbiorku chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Zbiorów utworów Jana Brzechwy powstało już naprawdę sporo – i dobrze, bo warto przypominać klasykę. Tym, co wyróżnia to konkretne wydanie, są na pewno ilustracje z zupełnie inną kreską niż te, z którymi spotykałam się dotychczas.

W zbiorku znajdziemy wiele wierszy Brzechwy, każdy opatrzony oryginalnymi ilustracjami  Stanisława Zamecznika. Prosta  kreska, figury geometryczne i fotografie – tego możemy się tutaj spodziewać, ale nie tylko. Jeśli chodzi o teksty, to pojawią się tu wiersze bardziej znane – na przykład „Na straganie” czy „Żuk” – ale też te, po które sięga się rzadziej. Mnie najbardziej podobała się „Kłótnia rzek”, w której pojawiają się rzeki z moich obecnych okolic i z miejsca, gdzie spędziłam dzieciństwo i młodość. To było dla mnie miłe zaskoczenie. Z kolei najwięcej śmiechu było chyba przy czytaniu wiersza „Żółwie i krokodyle” – przekręcane wyrazy bardzo śmieszyły moją czteroletnią córkę 🙂

Książka ma dość niewielki, poręczny format. Posiada twardą oprawę, co korzystnie wpłynie na jej trwałość, nawet przy częstym sięganiu po nią – po prostu posłuży na dłużej.

Utwory Brzechwy to klasyka, która sprawdzi się w przypadku dość szerokiej grupy wiekowej czytelników. Ja czytam z czterolatką, ale z powodzeniem mogą tę książkę czytać także dzieci w wieku wczesnoszkolnym.

Cieszę się, że powstają takie wydania. Nieoczywiste, niepodające gotowych interpretacji. Zupełnie nieprzypominające bajkowych, kolorowych ilustracji, z jakimi obecnie często się spotykamy. Każda wersja znajdzie swoich zwolenników, ale dobrze, że mamy wybór. Temu konkretnemu wydaniu warto przyjrzeć się bliżej.