Ta książka kusi już samą okładką. Tytułem zresztą też. Subtelna, delikatna estetyka plus wdzięczny tytuł to połączenie, które zawsze ma spore szanse, by mnie skusić. Donatelli Rizzati to się udało i nie żałuję, że sięgnęłam po tę lekturę!

To długa książka, liczy sobie ponad 450 stron dość drobną książką. Ci, którzy oczekują od lektury nagłych i niespodziewanych zwrotów akcji, niekoniecznie się tu odnajdą. Nie znaczy to jednak, że fabuła jest przewidywalna – dla mnie nie była. Chodzi tu raczej o takie poczucie, że przez tę historię się płynie – powoli i spokojnie. Wydarzenia z życia Violi poznajemy stopniowo, coraz bardziej zagłębiając się w jej przeszłość, która doprowadziła ją do powrotu do Paryża.

Życie nie oszczędziło głównej bohaterki, fundując jej cios, po którym ciężko się podnieść – śmierć ukochanego męża. Pomocną dłoń wyciąga do niej przyjaciółka – właścicielka małej zielarni w Paryżu. Powolutku, krok po kroku stara się wyprowadzić Violę na prostą i dodać jej wiary w siebie. Nie jest łatwo wyrwać się ze szponów przeszłości. Zwłaszcza jeśli wciąż się ją rozpamiętuje.

Viola już raz pokazała, że jest silną kobietą i potrafi dążyć do celu. Jako młoda dziewczyna postawiła się woli rodziców i rzuciła się w wir spełniania własnych marzeń. Przerwała w ten sposób rodzinną tradycję, wedle której miała zostać cenionym lekarzem.

Czy jednak po takim ciosie uda jej się stanąć na nogi? Czy poskłada w całość popękane serce? Jeśli to ma się udać, to właśnie w małej zielarni w Paryżu. Klimat tej książki jest niesamowity – to wszystko się niemal widzi i czuje. Mnie to spotkanie z bohaterami się podobało. Polecam miłośnikom literatury obyczajowej!