Jeśli dwie poprzednie części trylogii mnie wciągnęły, to ta wręcz pochłonęła! Matko, to, co Adrian Bednarek wyczynia w „Fascynacji”, to jest coś absolutnie genialnego i… porypanego. Serio, dawno nie czytałam tak porąbanej książki – ale porąbanej w pozytywnym sensie. Nieprzewidywalnej. Oryginalnej. Chorej. Tak, ostatnie określenie też pasuje, bo Oskar Blajer, główny bohater, to człowiek naprawdę chory. Co w sumie nie dziwi aż tak bardzo, jeśli wziąć pod uwagę to, co przeszedł w życiu.

A przeszedł całkiem sporo. Przypomnijmy: śmierć matki z rąk seryjnego mordercy, śmierć ukochanej i niedoszły teść, który okazał się kolejnym psychopatą. Blajer, autor poczytnych książek o mrocznym charakterze, wciąż szuka substytutu Luizy. Nie tak łatwo jednak zastąpić utraconą miłość. W dodatku po numerze, jaki wywinęła jedna z jego „Luiz”, z Oskarem nie dzieje się najlepiej.

Zmian na lepsze nie zapowiadają też bieżące wydarzenia – ktoś wziął sobie do serca poczynania Lalkarza, bohatera jednej z książek Blajera, i zaczął go naśladować, mordując młode kobiety. Wszystkie tropy prowadzą do Oskara i kastingu do ekranizacji jego książki.

Kim jest tajemniczy seryjny morderca? Powiem wam, że różne teorie przychodziły mi do głowy, ale nawet przez chwilę nie byłam bliska tego, co zafundował nam autor. Wielkie wow! To naprawdę mocna książka. Dla miłośników gatunku będzie idealna. Dla mnie – momentami nawet za mocna. Aż się wzdrygałam, mając przed oczami te sceny. Ale wciąga i robi wrażenie. Przekonajcie się sami!