Kiedy zapytamy na forum jakiejś grupy dla rodziców albo nauczycieli, jakie książki dla dzieci polecają w tematyce  miłości, więzi, zrozumienia, na pewno pojawi się tam tytuł „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham”. Wielu z Was pewnie jest on znany, inni polują na niego, zerkając na wyprzedaże i wcale się temu nie dziwię. Ja kiedyś pisałam o słowach, które kierowałam do córki, nie wiedząc, że pochodzą one własnie tej książki. Słowa mają moc, naprawdę wielką moc. Słowa potrafią zranić i zostać w człowieku na o wiele dłużej niż kilka chwil po tym, jak zostały wypowiedziane. Nie tak dawno widziałam pewien filmik na znanym rodzicielskim blogu i muszę przyznać, że niezwykle mnie poruszył. Chodzi o słowa, które słyszy dziecko od nas. Przykład to czysta kartka – wypowiadane raniące słowa sprawiają, że kartka się mnie, jest zgniatana. Na koniec powiemy słowo „przepraszam” i może się wydawać, że załatwi to sprawę, a jednak nie. Jak to? Wymiętą kartkę się wyprostuje, ale nie będzie taka, jak była wcześniej, zostają pomięte ślady. Tak samo jest z dzieckiem, jeśli staje się ono krzywdzonym werbalnie człowiekiem. Stąd tak ważne jest bezwarunkowo wypowiedziane: „Kocham Cię”. Nie tylko wtedy, kiedy jest to oczywiste – przed snem, w dniu urodzin itd. Kocham Cię, bo potrafisz się wspinać, kocham Cię, bo jak nikt doprowadzasz mnie do szału 🙂 Kocham Cię, bo dzięki Tobie jestem mamą, wiem, jak mocno można kochać i jaką siłę mam dzięki Tobie. Kocham Cię, bo jesteś inna/inny niż reszta kolegów.

„Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest wiosna” i „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest zima” to książeczki, które łączą, inspirują i zachęcają do budowania relacji z dzieckiem. Dziecko, które poczuje prawdziwą miłość, będzie wznosiło się na wyżyny. Wydawnictwo HarperKids dało nam, dorosłym, taką przypominajkę, czym jest prawdziwa relacja z dzieckiem, i oddało w nasze ręce publikacje, których  jako dorośli potrzebujemy. Bo tej lektury potrzebujemy także my, nie tylko dzieci.

Książeczki w wygodnym formacie, zmieszczą się na półce i w torebce, łatwo zabrać je ze sobą. Tytuł o zimie kojarzy nam się z zimnem, a tu ciepło robi się na sercu, bo Mały Brązowy Zając z Dużym Brązowym Zającem są razem i wśród pięknej przyrody oddają się wspaniałej zabawie. Interesujące są także same zagadki – niby oczywiste, a dla małych odkrywców niezwykle ciekawe i ważne.

Wiosna z kolei odnosi się do przepięknego świata natury, który budzi się do życia. Tutaj mowa o rozwoju, zmianie, dorastaniu, a wszystko to otacza wspaniała bliskość, podążanie za dzieckiem, wzmacnianie poczucia bezpieczeństwa, miłości.

Książeczki rozśmieszają, wzruszają i zachęcają do wspólnej zabawy na śniegu, a także wtedy, kiedy wszystko rośnie. To przytulenie Zajęcy na końcu historii aż się prosi o to, byśmy i my przytulili „swojego zajączka”. Polecam serdecznie, bo naprawdę warto przeczytać – w kontekście budowania wiedzy przyrodniczej, poznawczej, więzi, bliskości, relacji. Zajączki polecają się na wielkanocne dni i wieczory, ale nie tylko wtedy…

Marzena

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.