Ojej… Czytałam tę książkę i cały czas myślałam o tym, że… to o mnie. Przed oczami stanęły mi te wszystkie akademie w szkole, które wiązały się z tak dużym stresem. Te wszystkie niezadane pytania na studiach i odpowiedzi, które nigdy nie padły, choć je znałam, bo nie byłam w stanie podnieść ręki. To uczucie, kiedy podczas wystąpienia publicznego miałam ochotę zniknąć. Myślę, że nie tylko dzieci, ale także wielu dorosłych odnajdzie siebie w tej lekturze.

„Czerwony kłopot” to opowieść o Krzysiu, pewnym przedszkolaku, którego kłopot ma kolor czerwony i pojawia się w stresujących sytuacjach. Najczęściej wtedy, kiedy na Krzysia patrzy wiele par oczu. Czerwony kłopot wkracza wtedy na jego policzki i odbiera całą odwagę do tego, by się odezwać. To właśnie dlatego chłopiec milczy, choć chciałby się zgłosić do udziału w przedstawieniu. To dlatego nie odzywa się, gdy ktoś go o coś oskarża, a on wie, że to nieprawda. Bardzo przejmujący jest fragment, w którym dowiadujemy się, że w chwilach, gdy patrzy na niego zbyt wiele osób, Krzyś wolałby być… przezroczysty. Bardzo nie lubi też sytuacji, w których pyta się o go jego kłopot. W końcu chłopiec odkrywa, że nie tylko on ma kłopot. Inne dzieci też mają swoje kłopoty – niebieskie, gdy chce się płakać; żółte – gdy ktoś się jąka; różowe – gdy ktoś się denerwuje. Znajdziemy tutaj także jedną z dróg, którą można podążyć, by… zaprzyjaźnić się z czerwonym kłopotem.

Na uwagę zasługują także ilustracje – piękne, bardzo dobrze pasujące do tekstu. Ich autorką także jest Joanna Strękowska.

„Czerwony kłopot” to książka o trudnej, ale bardzo życiowej tematyce. Myślę, że ta publikacja może stać się dobrym punktem wyjścia do rozmowy na temat lęku przed wystąpieniami publicznymi i zabawą w większym gronie, do oswajania tego lęku i budowania w sobie wewnętrznej odwagi. Warto sięgnąć, ale nie poprzestać jedynie na lekturze, warto pójść o krok dalej i porozmawiać.