Trochę dobrego już słyszałam o grach Grzegorza Rejchtmana, ale na żywo spotykam się z jedną z nich po raz pierwszy. I już na wstępie napiszę, że jeśli pozostałe są tak efektowne, jak „Papua”, to wcale się nie dziwię tym świetnym opiniom.

Niby książek nie ocenia się po okładkach, więc gier pewnie też się nie powinno, ale w przypadku tej można – solidne, piękne opakowanie skrywa bowiem w środku coś równie imponującego. W zestawie znajdziemy dwustronne plansze zadań (w wariancie trudniejszym i łatwiejszym), kafelki mostów, 4 kolorowe pionki, żetony bonusowe, żetony wulkanów, efektowny spinner i kostkę w interesującym kształcie.

Celem gry jest ułożenie kafelków z mostami w taki sposób, by połączyć wyspy ze wskazaną przez rzut kostką drogą startową. Kafelki można dowolnie obracać i przekręcać. Każda połączona wyspa to 1 punkt, wygrywa gracz, który po 8 rundach będzie miał najwięcej punktów. Gra przeznaczona jest dla 2-4 osób.

Tematyka jest bardzo atrakcyjna – tak dla młodszych, jak i starszych graczy, a dodatkową zaletą jest możliwość stopniowania trudności, nawet w obrębie jednej rozgrywki – dorośli mogą używać trudnych plansz, dzieci tych zwykłych.

Na uwagę na pewno zasługuje także samo wykonanie – wszystkie elementy wykonano z grubej, solidnej, można by rzec pancernej tektury. To zapewni trwałość, ale też w połączeniu z estetyką po prostu robi wrażenie. Zdecydowanie warta polecenia!

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.