Niepełnosprawność to niestety wciąż temat często unikany przez rodziców, zwłaszcza dzieci młodszych, jeśli nie mają one w swoim otoczeniu osoby z niepełnosprawnością. Nie sądzę, aby wynikało to ze złej woli rodziców, raczej z tego, że po prostu nie wiedzą, jak wyjaśnić młodemu człowiekowi to wszystko, skoro sami niejednokrotnie w dzieciństwie słyszeli, aby nie patrzeć na tego pana czy panią, by nie sprawić przykrości. A to przecież naturalne, że dzieci pytają, że są  ciekawe, że chcą wiedzieć. Jeśli wcześniej spotkaliby się z tym tematem, to istnieje całkiem spora szansa na to, że w miejsce nadmiernej ciekawości i „kłopotliwych” niekiedy pytań, pojawiłaby się zwykła ludzka życzliwość, empatia i akceptacja.

Wciąż uważam, że niepełnosprawność to temat, który w literaturze dziecięcej powinien pojawiać się częściej, dlatego tak bardzo cieszy mnie, kiedy na rynku pojawiają się książki takie jak ta – „Jak się masz, Myszlicielko?” to doskonały przykład na to, że o niepełnosprawności można pisać w sposób piękny, ale wcale niewyidealizowany, z pokazaniem zarówno trudności, jak i życiowych radości. Marta Koźlak w swojej książce pokazuje, że osoby z różnymi niepełnosprawnościami także mogą cieszyć się życiem i czerpać z niego garściami, zwłaszcza gdy w swoim otoczeniu mają bliskie osoby, które wspierają i akceptują je takimi, jakimi są. To bardzo budujące przesłanie, uczące od najmłodszych lat empatii i zrozumienia dla inności.

„Jak się masz, Myszlicielko?” to zbiór trzech opowiadań, z których każde dotyczy innego rodzaju niepełnosprawności. Pomysł jest taki, że poznajemy zwierzątko, które jest inne od pozostałych, ale otoczone bliskimi, którzy wspierają i akceptują tę inność. W drugiej części każdej opowieści pojawia się młody człowiek, bardzo podobny do zwierzątka, które zdążyliśmy już polubić i zaakceptować takie, jakie jest. Na końcu każdego opowiadania znajdują się pytania do tekstu, które staną się początkiem rozmowy na temat tego, jak mogli czuć się bohaterowie, co ich cieszyło, a co sprawiało trudność. W ten sposób możemy jeszcze lepiej poznać i oswoić dziecko z różnymi niepełnosprawnościami.

W książce jest całkiem sporo ilustracji – pięknych, kolorowych, bardzo miłych dla oka. Obraz w tej publikacji doskonale oddaje jej treść, wszystko do siebie pasuje, tworząc wdzięczną całość.

Takie książki są potrzebne. Chodzi mi nie tylko o tematykę, ale przede wszystkim o to, jak zostały napisane – z otwartością na człowieka, empatią, akceptacją. Marta Koźlak jest pedagogiem specjalnym, nauczycielem przedszkolnym, ma wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi – i to tutaj widać, to widać w każdym zdaniu, które napisała. Zdecydowanie polecam!