Jedne dzieci owady uwielbiają i mogą je obserwować godzinami, inne wręcz przeciwnie – reagują raczej niechęcią lub strachem. Znam jedne i drugie, ale nie znam chyba ani jednego dziecka, które nie lubiłoby biedronek. Biedronki są jakieś takie bardziej… nasze, jakby oswojone – to o nich mówimy wierszyki, na ich kropkach uczymy się liczyć w domu czy w przedszkolu. Biedronki po prostu przy nas są – nie tylko te prawdziwe. I wcale nie dziwi mnie fakt, że są one chętnie wybierane jako bohaterki książek dla dzieci!

W przypadku tej konkretnej książeczki mamy do czynienia z biedronkami siostrami, z których każda jest inna – jedna rozważna i ostrożna, druga wręcz odwrotnie – wszystkiego ciekawa i wszędzie jej pełno. I – jak pewnie się domyślacie – jedna z nich będzie wpadać w tarapaty, a druga nie zostawi jej w potrzebie i pospieszy z pomocą. To może nie jest bardzo oryginalny motyw, niemniej dość przyjemny i atrakcyjny także dla młodszych dzieci.

Książka nie jest gruba, ale jednak tekstu posiada dość sporo. Opatrzono ją także dość miłymi dla oka ilustracjami. Niepozorne gabaryty sprawiają, że łatwo ją zabrać do torebki i poczytać na przykład na spacerze czy też w kolejce u lekarza.

Czy jest to pozycja must have w biblioteczce dziecka? Dla mnie nie, niemniej warto dać jej szansę. Dzieci lubią przygody owadzich bohaterów i istnieją spore szanse, że te także przypadną im do gustu. To także dobry sposób na wstęp do rozmowy o owadach i ich zwyczajach, do poszukiwań ich na zewnątrz. Według mnie można czytać już z trzy, może czterolatkami.