Klocki Lego za każdym razem, gdy pojawiają się w zasięgu moich rąk, przywołują na myśl czasy dzieciństwa, bo razem z bratem uwielbialiśmy konstruować z nich różne budowle. Być może nie tak efektowne, jak te przedstawione w magazynie, ale mimo wszystko ta zabawa cieszyła, a z jej wytworów byliśmy dumni. Teraz jestem mamą nieco ponad trzyletniej dziewczynki i chociaż magazyn Lego jest u nas jeszcze zdecydowanie na wyrost, to bardzo nam się przysłużył ten numer – to dzięki niemu odkryłam, że moje dziecię dorosło już do kloców Lego w tym mniejszym wydaniu i dzięki niemu to właśnie ich zestaw znajdzie pod choinką, bo widzę, ile frajdy sprawia jej budowanie – oczywiście według własnego pomysłu – nawet z tych kilkunastu elementów dołączonych do gazetki.

Numer 5 w tym roku poświęcony został lotom w kosmos. Ale poza projektami i ciekawostkami tematycznymi znajdziemy tutaj także coś, co wyzwoli kreatywność młodych budowniczych – na przykład miejsce na zaprojektowanie własnego kosmity czy część z zadaniami, w których doskonalimy między innymi umiejętności matematyczne.

Na końcu z kolei znajdziemy obszerną i ilustrowaną instrukcję, jak z dołączonych do numeru klocków zbudować pojazd kosmiczny widniejący na okładce. My budowałyśmy razem i sprawiło nam to dużo frajdy, starsze dzieci mogą budować samodzielnie, bo wszystko zostało dokładnie pokazane. To takie trochę minizajęcia z robotyki, a chyba nikogo specjalnie przekonywać nie trzeba, że robotyka to coś, co rozwija nie tylko wyobraźnię, ale także wspaniale ćwiczy motorykę małą i precyzję ruchów małych dłoni. Polecam!

Magazyn zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.