Noszenie maseczek nie jest niczym przyjemnym, tu chyba trudno byłoby znaleźć kogoś, kto się z tym nie zgodzi. Dla mnie jako okularnika jest to podwójnie uciążliwe, bo świat w miejscach publicznych oglądam ostatnio najczęściej przez zaparowane szkiełka. A skoro maska na twarzy potrafi uprzykrzyć życie dorosłemu, to dzieciom także. Moja córa należy do tej grupy, która sama dopomina się o maseczkę w sklepie, choć jeszcze nie musi ich nosić. Ale zdaję sobie sprawę, że jest w mniejszości, dla wielu dzieci, także starszych, to może być problematyczne. A jednak maseczki w obecnych, trudnych czasach nosić warto, a nawet trzeba, skoro to kwestia uregulowana prawnie. Jak przekonać młodego człowieka, by nosił maseczkę tam, gdzie to wskazane? Tłumacząc, a w tym pomoże na przykład publikacja „Dlaczego nosimy maseczki?”.

Główna bohaterka tej książki to kilkuletnia dziewczynka, która zadaje dużo pytań o wirusa, a dzięki temu czytelnik otrzymuje wiele odpowiedzi na dręczące go pytania dotyczące Covid-19. Jak się przenosi? Co zrobić, aby zapobiegać zarażeniu? Dlaczego warto zrobić dziadkom zakupy? Dlaczego uczymy się teraz w domu? To tylko niektóre z poruszonych w książce kwestii.

Co ważne – autorka unika siania paniki i straszenia czytelnika. Pojawia się nawet wspomnienie dziadka, który dawno temu zachorował na nową odmianę grypy i wyzdrowiał. Dobrze, że przyjęto taką strategię, bo uświadamianie jest okej, ale straszenie już nie.

Warto dodać, że jest to książeczka z okienkami, zaś na  okładce pojawia się ruchomy element – możemy nałożyć lub zdjąć maseczkę dziewczynce. Tak przedstawiona treść z pewnością zyskuje na atrakcyjności.

Myślę, że ta publikacja może okazać się pomocna w wielu domach. Zachęcam do zapoznania się z nią i do sięgania, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.