Czy lubicie czytać z dziećmi książki, które opowiadane są w pierwszej osobie? Kiedy to świat widziany jest oczami głównego bohatera? Zdradzę wam, że ja bardzo lubię tego rodzaju publikacje, bo jako osoba wrażliwa, z bujną wyobraźnią kroczę dokładnie tą samą ścieżką, co główny bohater i odczuwam podobne emocje, co on. A gdyby tak odczuwać i myśleć jak robot? Ktoś powie, że robot nie ma uczuć, ale w książce „Boot.Wielka Przygoda Małego Robota” od Wydawnictwa Wilga jest ich na prawdę wiele. Na pierwszy plan wysuwa się miłość, przyjaźń, oddanie, ale jest też niepewność, smutek, zaduma. Niezbyt często zastanawiamy się nad tym, jak ważne bywają wspomnienia, a jednak okazuje się, że dzięki nim można dojść do prawdy o sobie samym.

Wesoły robot, budząc się na złomowisku, miał ich tylko dwa i pół, a tak bardzo były mu potrzebne, by dotrzeć do najważniejszej dla siebie osoby – Beti. Beti to dziewczynka, która opiekowała się babcią i kochała swojego robota do czasu, kiedy jej tata nie wyrzucił go popsutego na złom.

„Boot. Wielka Przygoda Małego Robota” to niezwykła historia robota, który wbrew woli małej Beti, popsuty, został wyrzucony na złom. Jak się okazuje, maszyna także może mieć uczucia i jeśli zapragnie odnaleźć przyjaźń, nic jej nie powstrzyma. Jest gotowa stracić śrubki i doznać nowych zgnieceń, aby wręczyć ukryty w schowku naszyjnik.

Książka jest niezwykła, bo momentami wzrusza, wprowadza zwroty akcji, których czytelnik się nie spodziewa. Jak na dobrą książkę przystało, wszystko po to, aby trzymać do końca w napięciu i systematycznie przewracać strony książki w oczekiwaniu na finał historii. Podoba mi się przesłanie książki i choćby za to polecam książkę. Historia robota odpowiada na pytania: czym jest prawdziwa przyjaźń oraz co to znaczy być sobą? Dla dzieci to wspaniały przykład szukania prawdy o sobie i dbałości o wartości nadrzędne, ponadczasowe, takie jak: miłość, rodzina, przyjaźń, takie tematy są istotne z punktu widzenia rozwoju społeczno-emocjonalnego. Takie książki są bardzo potrzebne młodzieży, która w swych początkach dorosłości czasem się gubi. Warto zatem szukać takich propozycji jak ta i wypełnić nią długi wieczór i wolną chwilę zamiast pozwolić na dostęp do telefonu.

Czy uroczemu robotowi uda się odnaleźć Beti? Czy wrócą wspomnienia? Aby znaleźć odpowiedź, musicie towarzyszyć Bootowi. Boot wraz z przyjaciółmi pomaga w Domu Opieki, więc pojawia się kolejne przesłanie o tym, jak młodzi ludzie mogą wspierać tych, którzy utracili tę młodość. Tak naprawdę nie trzeba wiele – cząstka siebie.

Polecam bardzo serdecznie!

Marzena