Bing to bajka, którą moje dziecię zaczęło oglądać jako jedną z pierwszych. Złożyło się na to kilka powodów – króciutkie odcinki, przyjazna dzieciom fabuła dotycząca spraw, które maluchy znają ze swojego życia. Zresztą moje dziecię do tej pory lubi Binga, także w formie książek. Chętnie sięgamy po spisane przygody Binga, Flopa i spółki, więc znamy już większość tytułów z ich udziałem. Zresztą wiem z rozmów z zaprzyjaźnionymi mamami dzieci w podobnym do mojej córy wieku, że Bing jest powszechnie znany i lubiany.

Tak więc już sama obecność Binga w książkach cieszy najmłodszych czytelników, a co dopiero, gdy pojawiają się okienka. Z takim połączeniem mamy właśnie do czynienia w publikacji „Bing w ogrodzie”.

Nasz bohater bardzo chciałby znaleźć biedronkę. W tym celu wychodzi wraz z Flopem i Sulą do ogrodu. Flop pyta, co młodzi poszukiwacze wiedzą o tych owadach. Młody czytelnik wzbogaci zatem swoją wiedzę o podstawowe informacje o biedronkach – są czerwone i lśniące, mają kropki i potrafią latać. Poszukiwania biedronki nie będą takie proste, ale za to przyjemne – i dla Binga, i dla czytelników. Pierwszy spędzi czas na świeżym powietrzu w towarzystwie przyjaciół, a dzieci pomogą im w poszukiwaniach odkrywając okienka, czyli to, co w książkach lubią najbardziej.

Tekstu w książce nie ma dużo, to taka klasyczna pozycja dla maluchów, ale dzięki okienkom ucieszy także nieco starszą pociechę. Bardzo dobrze pomyślana, bardzo przyjemnie wykonana, opatrzona niezwykle miłymi dla oka ilustracjami – zdecydowanie warta polecenia!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.