W życiu wielu dzieci przychodzi taki etap, kiedy uwielbiają zabawy, w których trzeba kimś się zaopiekować – czy to lalą, czy misiem, czy pluszowym zwierzakiem. Moja trzyletnia córka już od jakiegoś czasu lubi takie zabawy, a mnie jako rodzica niezmiennie one rozczulają. Dlaczego? Bo to naprawdę rozkoszny i budujący widok, kiedy widzisz, jak twoje dziecko karmi, poi, przewija czy przytula zabawkę, okazując troskę i takie rodzicielskie odruchy.

Cry Pets to zabawka, która idealnie wpisuje się w ten właśnie rodzaj zabaw. Bo czy jakaś zabawka może wyzwalać mocniej opiekuńcze odruchy niż piesek z miną, jakby zaraz miał się rozpłakać? Patrząc na niego, od razu ma się ochotę go przytulić, zwłaszcza że jest milutki w dotyku.

Cry Pets nie jest jednak klasyczną przytulanką, a przynajmniej nie tylko. Do zestawu dołączono bowiem akcesoria weterynarza, aby go badać, a także specjalną buteleczkę, którą można napoić zwierzaka. Woda wędruje wtedy do jego oczu, a gdy naciskamy na jedną z łapek, piesek zaczyna płakać – i to jest ten moment, kiedy u wielu dzieci pojawi się efekt wow, bo łzy wyglądają bardzo realistycznie, to w końcu woda.

Warto dodać, że piesek jest całkiem sporych rozmiarów, wykonany z materiałów wysokiej jakości, co od razu czuć w dotyku, oraz dostępny w różnych wersjach kolorystycznych, dzięki czemu możemy wybrać takiego, jaki najbardziej spodoba się dziecku.

Podsumowując, Cry Pets to zabawka, która daje wiele możliwości zabawy – możemy bawić się w weterynarza, opiekować się pieskiem i go pocieszać albo po prostu potraktować go jako przytulankę. To takie trochę 3w1, choć pewnie nawet więcej, bo ile dzieci, tyle pomysłów.

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu dante.com.pl.